Wstyd po utracie pracy. Dlaczego się chowamy, kiedy potrzebujemy wsparcia?

Doradztwo rekrutacyjne, Nauka i samokształcenie
Poprzedni wpis
Nowy management, nowe zasady – kiedy konflikt z przełożonym jest sygnałem do zmiany?

Wstyd po utracie pracy. Dlaczego się chowamy, kiedy potrzebujemy wsparcia?

Na początek mam dla Ciebie małą zagadkę: znajdź na tych dwóch zdjęciach dwa ptaki, po jednym na każdym. Przyjrzyj się uważnie, bo ich upierzenie całkiem dobrze zlewa się z otoczeniem i można przejść obok, nie zauważając, że są tuż przed nami.

Kiedy patrzyłam na te zdjęcia, pomyślałam o osobach, z którymi spotykam się w swojej pracy. O ludziach, którzy po utracie zatrudnienia też próbują trochę zniknąć, wtopić się w otoczenie i przeczekać ten trudny czas tak, żeby najlepiej nikt się nie dowiedział.

Dlatego za tą zagadką kryje się coś więcej niż pozdrowienia z wyjazdu. Chciałabym porozmawiać o wstydzie, który sprawia, że właśnie wtedy, kiedy najbardziej potrzebujemy innych ludzi, zaczynamy się przed nimi chować.

„Powiem, kiedy już znajdę nową pracę”

Mam klientów, którzy szukają pracy, ale nie chcą powiedzieć o tym znajomym, byłym współpracownikom, a czasami nawet najbliższym. Nie chcą pytać, czy ktoś słyszał o rekrutacji, czy mógłby ich z kimś skontaktować albo podpowiedzieć, gdzie jeszcze warto zajrzeć. Towarzyszy im przekonanie, że powinni poradzić sobie sami, a przyznanie się do braku pracy będzie jakoś źle o nich świadczyło.

W ich myśleniu pojawia się często taka obietnica: opowiem o wszystkim, kiedy już znajdę nowe miejsce, kiedy będę mieć dobre zakończenie tej historii. Wtedy będzie można spokojnie powiedzieć, że był trudniejszy moment, ale przecież wszystko się ułożyło.

Tylko że pomiędzy utratą pracy a tym dobrym zakończeniem mijają tygodnie, czasami miesiące, podczas których ludzie mogący pomóc zwyczajnie nie wiedzą, że ich pomoc byłaby potrzebna.

Utrata pracy a poczucie własnej wartości

Dotyczy to zarówno kobiet, jak i mężczyzn, choć w mojej praktyce częściej spotykam się z takim chowaniem się u panów. U części z nich utrata pracy mocno dotyka przekonania, że powinni zapewniać rodzinie bezpieczeństwo, zarabiać i mieć sytuację pod kontrolą. Powiedzenie „nie mam teraz pracy” może wtedy brzmieć w ich własnej głowie jak „zawiodłem”, choć przecież te dwa zdania znaczą zupełnie co innego.

Piszę o swojej obserwacji, a nie o regule dotyczącej wszystkich mężczyzn. Widzę jednak, jak trudno czasami oddzielić sytuację zawodową od oceny samego siebie i jak szybko z faktu „straciłem stanowisko” robi się bolesny wniosek „widocznie nie jestem wystarczająco dobry”.

Przez lata budujemy swoje zawodowe miejsce, zdobywamy doświadczenie i przyzwyczajamy się do tego, że potrafimy rozwiązywać problemy. Kiedy nagle sami znajdujemy się w sytuacji, z którą trudno sobie poradzić, proszenie o pomoc może wydawać się szczególnie trudne. Przecież do tej pory to inni przychodzili do nas po radę, a teraz mielibyśmy powiedzieć, że czegoś potrzebujemy?

Tymczasem brak zatrudnienia nie przekreśla tego, co umiemy. Nie wymazuje projektów, które przeprowadziliśmy, zespołów, które prowadziliśmy, ani problemów, które rozwiązaliśmy. Zmieniła się nasza sytuacja, ale nasze doświadczenie nie zniknęło razem z ostatnim dniem pracy.

Co badania mówią o wstydzie i wycofaniu po utracie pracy?

Ten mechanizm jest również opisywany w badaniach. W pracy opublikowanej w 2019 roku w czasopiśmie „Sociology”, opartej na wywiadach z 80 osobami długotrwale bezrobotnymi w Australii, badacze pokazali, że wstyd związany z oceną społeczną może skłaniać do wycofywania się z kontaktów. Ludzie ograniczają relacje, żeby ochronić się przed przykrymi pytaniami i poczuciem bycia ocenianym, a jednocześnie tracą możliwość korzystania z tych relacji podczas poszukiwania pracy.

To badanie nie daje nam procentowej odpowiedzi na pytanie, ile osób ukrywa bezrobocie. Pomaga jednak zrozumieć, dlaczego ktoś, kto potrzebuje wsparcia, może unikać rozmów i spotkań.

Warto też spojrzeć na amerykańskie badanie Pew Research Center z 2010 roku. Wśród osób, które doświadczyły bezrobocia trwającego co najmniej sześć miesięcy, 43% deklarowało utratę kontaktu z bliskimi przyjaciółmi, a 38% spadek szacunku do siebie. To dane z konkretnego kraju i okresu kryzysu, a nie opis dzisiejszej Polski. Pokazują jednak, że przedłużający się brak pracy może dotykać również relacji i sposobu, w jaki patrzymy na siebie.

Łatwo więc powiedzieć komuś: „Po prostu odezwij się do znajomych”. Trudniej zobaczyć, że dla tej osoby wysłanie jednej wiadomości może oznaczać zmierzenie się z ogromnym wstydem, obawą przed litością albo pytaniem, na które nie ma siły odpowiadać: „To jak to się stało, że nadal niczego nie znalazłeś?”.

Dlatego zachęcając do kontaktu, nie chciałabym dokładać kolejnej presji. Można zacząć od jednej życzliwej osoby, przy której nie trzeba udawać, że wszystko jest w porządku.

Dlaczego warto mówić ludziom, że szukasz pracy?

Najbliżsi mogą dać nam oparcie, wysłuchać i pomóc przejść przez trudniejszy czas. Z kolei były współpracownik, znajomy z wcześniejszej firmy czy osoba poznana przy okazji projektu może mieć dostęp do informacji, których w naszym najbliższym otoczeniu po prostu nie ma.

W dużym badaniu opublikowanym w „Science” w 2022 roku analizowano eksperymenty obejmujące ponad 20 milionów użytkowników LinkedIn przez pięć lat. Wyniki potwierdziły, że słabsze więzi, czyli kontakty z osobami spoza naszego najbliższego kręgu, mogą sprzyjać zmianie pracy. Zależność nie była jednak prosta: coraz luźniejsza znajomość nie oznaczała bez końca coraz większej korzyści, a znaczenie kontaktów różniło się między branżami.

Dla mnie praktyczny wniosek jest taki, że warto odezwać się również do ludzi, z którymi nie rozmawiamy co tydzień. Nie wiemy przecież, kto właśnie zmienił firmę, kto słyszał o potrzebie zatrudnienia kogoś z naszym doświadczeniem albo kto może połączyć nas z właściwą osobą.

Jeśli wszyscy zakładają, że nadal pracujesz w dotychczasowej firmie i nie myślisz o zmianie, mogą zwyczajnie nie skojarzyć Cię z możliwością, o której właśnie usłyszeli. Powiedzenie, że szukasz pracy, daje im szansę, żeby w odpowiednim momencie pomyśleli właśnie o Tobie.

Jak poprosić o pomoc w szukaniu pracy?

Nie trzeba opowiadać całej historii rozstania z pracodawcą ani tłumaczyć się z każdej decyzji. Masz prawo zachować dla siebie szczegóły, o których nie chcesz rozmawiać, a jednocześnie jasno powiedzieć, czego teraz potrzebujesz.

Możesz napisać całkiem zwyczajnie:

„Jestem teraz w trakcie szukania nowej pracy. Mam doświadczenie w zarządzaniu zespołem i usprawnianiu procesów, a interesują mnie role związane z operacjami. Jeśli usłyszysz o czymś takim albo przyjdzie Ci do głowy ktoś, z kim warto porozmawiać, będę wdzięczny za kontakt”.

Taka wiadomość pomaga drugiej osobie zrozumieć, czego szukasz i w jaki sposób może Cię wesprzeć. Nie zobowiązuje jej do znalezienia Ci pracy, ale daje szansę, żeby przypomniała sobie o Tobie, gdy pojawi się odpowiednia informacja.

Warto podać kierunek poszukiwań, najważniejsze kompetencje i ewentualnie lokalizację lub preferowany sposób pracy. Samo „szukam czegoś, daj znać” bywa trudne do wykorzystania, bo druga osoba nie wie, jakie stanowiska brać pod uwagę.

Nie musisz też od razu publikować otwartego ogłoszenia na LinkedIn. Jeśli to dla Ciebie zbyt duży krok, zacznij od prywatnej wiadomości do kogoś, komu ufasz. Potem możesz odezwać się do kolejnych osób, we własnym tempie.

Jak wesprzeć bliską osobę, która straciła pracę?

Jeżeli ktoś mówi Ci, że nie ma pracy, warto najpierw go wysłuchać. Kolejna rada, nawet udzielona z dobrą intencją, nie zawsze jest tym, czego ta osoba w danym momencie potrzebuje.

Możesz zapytać: „Co byłoby teraz dla Ciebie pomocne? Chcesz porozmawiać, przejrzeć razem możliwości czy potrzebujesz kontaktu do kogoś z konkretnej branży?”. Dzięki temu nie musisz zgadywać, a druga osoba może powiedzieć, na jakie wsparcie jest gotowa.

Czasami pomoże przesłanie odpowiedniej oferty, czasami przedstawienie komuś znajomemu, a czasami zwykłe spotkanie, podczas którego temat pracy nie będzie zajmował całej rozmowy. Osoba bez zatrudnienia nadal ma przecież zainteresowania, relacje i życie, które nie sprowadza się wyłącznie do kolejnych wysłanych CV.

Nie musisz czekać na dobre zakończenie, żeby się odezwać

Rozumiem potrzebę schowania się po utracie pracy. Czasami trzeba ochłonąć, odpocząć i poukładać sobie to, co się wydarzyło. Warto jednak zauważyć moment, w którym odpoczynek zamienia się w izolację, a milczenie zaczyna odbierać nam wsparcie.

Przerwa w zatrudnieniu nie wymazuje doświadczenia, kompetencji ani wszystkiego, co wcześniej zrobiliśmy. Można teraz nie mieć pracy i nadal być człowiekiem, który ma wiele do zaoferowania, nawet jeśli samemu trudno w to chwilowo uwierzyć.

Wracam więc do tych dwóch ptaków. Na zdjęciach ich kamuflaż sprawia, że łatwo je przeoczyć. Kiedy szukamy pracy i starannie ukrywamy to przed wszystkimi, inni też mogą nas przeoczyć – choć chcieliby pomóc.

Jeśli jesteś teraz w takiej sytuacji, pomyśl o jednej osobie, do której możesz się odezwać. Nie musisz czekać, aż będziesz mieć sukces do ogłoszenia. Możesz powiedzieć, że jesteś w trudniejszym momencie i szukasz wsparcia, bo właśnie od takiej rozmowy czasami zaczyna się dalszy ciąg tej historii.

Dodaj komentarz

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole

Administratorem Twoich danych osobowych jest Coaching i rekrutacja Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska z siedzibą przy ul. Mehoffera 23/16, Warszawa 03-131. Podanie danych osobowych jest dobrowolne i możliwe do wycofania. Więcej informacji na temat procesu przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci praw uzyskasz w Polityce prywatności.