Zwolnienie z pracy boli jak żałoba. Co zrobić najpierw?

Aktualności
Poprzedni wpis
Zmiana pracy po 50. a menopauza – jak podjąć dobrą decyzję?

Straciłeś pracę? Nie rzucaj się od razu na CV. Najpierw zrób jedną ważną rzecz

Po zwolnieniu nie możesz spać.

Wstydzisz się powiedzieć znajomym, co się wydarzyło.

Po raz setny odtwarzasz w głowie rozmowę z szefem i zastanawiasz się, czy mogłeś coś zrobić inaczej.

Jednocześnie czujesz presję, żeby natychmiast zacząć działać. Poprawić CV. Uruchomić kontakty. Wysłać pierwsze aplikacje. Pokazać wszystkim, że się nie załamałeś.

Tylko że jedną z najgorszych rzeczy, jakie możesz zrobić następnego dnia po zwolnieniu, jest udawanie, że nic się nie stało.

Utrata pracy może wywołać reakcję podobną do żałoby. Tracisz przecież znacznie więcej niż comiesięczne wynagrodzenie.

Tracisz codzienny rytm, rolę, relacje, poczucie bezpieczeństwa, status, a czasami także ważną część własnej tożsamości.

Dlatego zanim staniesz się kandydatem szukającym nowego stanowiska, pozwól sobie przez chwilę być człowiekiem, który właśnie doświadczył dużej straty.

Dlaczego zwolnienie boli tak mocno?

Ludzie często mówią:

„Nie przejmuj się, znajdziesz coś nowego”.

„To tylko praca”.

„Może nawet wyjdzie Ci to na dobre”.

Być może za kilka miesięcy te zdania okażą się prawdziwe.

W pierwszych dniach zwykle jednak niewiele pomagają.

Praca nie jest wyłącznie przelewem, który raz w miesiącu pojawia się na koncie. Dobra praca może dawać poczucie celu, pewność siebie, relacje z innymi ludźmi oraz strukturę dnia.

Jednego dnia wstajesz rano. Masz spotkanie o dziewiątej. Wiesz, z kim będziesz rozmawiać i jakie zadania na Ciebie czekają.

Ktoś potrzebuje Twojej wiedzy. Masz swoją rolę. Jesteś specjalistką, dyrektorem, inżynierem, księgową albo managerem.

Następnego dnia budzik nie musi dzwonić.

Nie ma spotkań. Nie ma zespołu. Nie ma wiadomości. Nikt nie pyta o projekt.

Jeśli pracowałeś w jednej firmie przez piętnaście albo dwadzieścia lat, może pojawić się bardzo trudne pytanie:

„Kim ja właściwie teraz jestem?”

To nie jest przesada ani oznaka słabości.

Zwolnienie jest dużym i silnie obciążającym wydarzeniem życiowym. Nie drobną niedogodnością, po której następnego dnia masz obowiązek obudzić się pełen energii i pisać list motywacyjny.

Żałoba po utracie pracy nie zawsze wygląda jak smutek

Wyobraź sobie, że w poniedziałek dostajesz wypowiedzenie.

Pierwsza reakcja może Cię zaskoczyć.

Nie płaczesz. Nie krzyczysz. Wracasz do domu, robisz kolację, rozmawiasz z rodziną. Być może nawet żartujesz.

Myślisz:

„Chyba przyjąłem to całkiem dobrze”.

A następnego dnia budzisz się o czwartej trzydzieści i wszystko wraca.

„Dlaczego ja?”

„Przecież miałem dobre wyniki”.

„Może powinienem był coś zauważyć?”

„Co powiem znajomym?”

„Jak spłacę kredyt?”

„Czy ktoś zatrudni mnie po pięćdziesiątce?”

Później może pojawić się złość. Na szefa, firmę, dział HR, kolegę, który został, albo na siebie.

Wchodzisz na LinkedIn i widzisz zdjęcie byłego zespołu. Nagle czujesz żal, zazdrość, tęsknotę albo wściekłość.

Reakcji na utratę pracy mogą towarzyszyć dezorientacja, napięcie, lęk przed przyszłością, uporczywe wracanie do przeszłości, złość, gorycz i trudność w odnalezieniu sensu.

Może pojawić się również zachwianie poczucia własnej wartości.

To, co jeszcze niedawno brzmiało:

„Straciłem pracę”,

zaczyna brzmieć:

„Jestem przegrany”.

I właśnie ten moment wymaga szczególnej uwagi.

Nie musisz przechodzić przez pięć etapów żałoby

Po zwolnieniu możesz próbować uporządkować swoje emocje według znanego schematu.

Najpierw zaprzeczenie. Później złość. Następnie negocjowanie, smutek i na końcu akceptacja.

W rzeczywistości proces adaptacji do straty rzadko przebiega tak równo.

Możesz czuć się dobrze przez trzy dni. Czwartego dnia uruchomi Cię telefon od byłego współpracownika, pierwsza odmowa w rekrutacji albo widok budynku, w którym pracowałeś.

Emocje wrócą.

To nie znaczy, że cofasz się do początku.

Jednego dnia możesz mieć energię i ciekawość przyszłości. Następnego poczujesz złość albo bezradność. Później znów pojawi się trochę spokoju.

Nie istnieje obowiązkowa kolejność emocji ani jeden termin, po którym człowiek powinien już „mieć to za sobą”.

Ile trwa żałoba po utracie pracy?

Nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi.

Nie istnieje data, którą możesz zaznaczyć w kalendarzu i powiedzieć:

„Od tego dnia powinienem już czuć się dobrze”.

Zamiast liczyć dni, obserwuj, czy coś zaczyna się powoli zmieniać.

Czy śpisz trochę lepiej?

Czy potrafisz zrobić zakupy, ugotować obiad i wyjść z domu?

Czy w ciągu dnia pojawiają się momenty, w których myślisz o czymś innym?

Czy możesz spotkać się z kimś i przez godzinę nie opowiadać o zwolnieniu?

Czy zaczyna pojawiać się choć odrobina ciekawości tego, co będzie dalej?

To ważniejsze niż liczba dni, które minęły od otrzymania wypowiedzenia.

Większość ludzi z czasem odzyskuje stabilność i wraca do zdrowego funkcjonowania. U części osób silne reakcje utrzymują się jednak długo i zaczynają poważnie wpływać na codzienne życie oraz możliwość powrotu na rynek pracy.

Kiedy czas może nie wystarczyć?

Jeśli przez dłuższy czas prawie nie śpisz, nie jesteś w stanie wykonywać codziennych czynności, przestajesz jeść albo jesz kompulsywnie, izolujesz się, a lęk i poczucie beznadziei narastają, poszukaj profesjonalnego wsparcia.

Jeżeli pojawiają się myśli o zrobieniu sobie krzywdy, potraktuj je poważnie. Skontaktuj się niezwłocznie z lekarzem, specjalistą zdrowia psychicznego, pogotowiem lub numerem alarmowym. Nie zostawaj z tym sam.

Psycholog, psychoterapeuta lub psychiatra nie jest rozwiązaniem zarezerwowanym wyłącznie dla ludzi, którzy całkowicie przestali sobie radzić.

Wielu moich klientów korzysta z takiej pomocy po utracie pracy albo w bardzo trudnym momencie zawodowym. Robią to zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

Często są to osoby bardzo świadome. Nie czekają, aż sytuacja stanie się nie do zniesienia. Zauważają:

„Potrzebuję teraz dodatkowego wsparcia”.

I po nie sięgają.

Nie ma w tym nic wstydliwego. Czasami jest to jeden z najmądrzejszych kroków, jakie można zrobić po zwolnieniu.

Nie wybieraj między cierpieniem a działaniem

W radzeniu sobie ze stratą ważne jest poruszanie się pomiędzy dwoma obszarami.

Pierwszym jest przeżywanie straty.

Drugim jest odbudowywanie życia.

Jednego dnia możesz zadzwonić do bliskiej osoby i powiedzieć:

„Jestem wściekła. Po piętnastu latach nawet nie potrafili ze mną normalnie porozmawiać”.

Dwie godziny później możesz iść na spacer, ugotować coś albo obejrzeć film.

Następnego dnia przez godzinę przejrzysz swoje finanse. Później znowu przyjdzie smutek. Wieczorem pójdziesz na basen.

To nie jest chaos.

To może być zdrowe przechodzenie pomiędzy przeżywaniem straty a powolnym odbudowywaniem codzienności.

Problem pojawia się na dwóch skrajnościach.

Pierwsza skrajność: nadal żyjesz w byłej firmie

Cały dzień analizujesz zwolnienie.

Sprawdzasz profile osób z dawnego zespołu. Czytasz stare wiadomości. Próbujesz ustalić, w którym dokładnie momencie wszystko się zaczęło.

Opowiadasz tę samą historię każdej kolejnej osobie.

Po kilku tygodniach fizycznie nie pracujesz już w firmie, ale psychicznie nadal siedzisz przy tamtym biurku.

Przeżywanie straty jest potrzebne. Nie powinno jednak całkowicie zatrzymać Cię w przeszłości.

Druga skrajność: przykrywasz emocje aktywnością

Dostajesz wypowiedzenie w piątek.

W sobotę robisz nowe zdjęcie na LinkedIn. W niedzielę poprawiasz CV. W poniedziałek wysyłasz dwadzieścia aplikacji. We wtorek zapisujesz się na pięć kursów.

Mówisz wszystkim:

„Nie ma co się nad sobą użalać. Trzeba działać”.

Tylko że emocje nie zniknęły.

Zostały przykryte aktywnością.

Wysłanie kilkudziesięciu aplikacji może na chwilę dać Ci poczucie kontroli. Jeśli jednak robisz to bez planu, w silnym napięciu i bez przyjrzenia się swojej sytuacji, każda kolejna odmowa może jeszcze bardziej uderzać w Twoją samoocenę.

Nie chodzi więc o to, żeby wybrać:

„Albo cierpię, albo działam”.

Potrzebujesz jednego i drugiego.

Co robić w pierwszych dniach po zwolnieniu?

„Pozwól sobie na żałobę” brzmi dobrze.

Tylko co to właściwie oznacza we wtorek o godzinie dziesiątej rano?

Nie rób z pierwszych dni projektu pod tytułem „Nowa praca w tydzień”.

Zacznij prościej.

Wstań rano mniej więcej o podobnej porze.

Ubierz się.

Wyjdź z domu.

Zjedz normalny posiłek.

Spotkaj się albo porozmawiaj z kimś bliskim.

Zrób jedną praktyczną rzecz.

Jedną, nie trzydzieści.

Możesz sprawdzić stan oszczędności. Uporządkować dokumenty. Zapisać najważniejsze pytania. Umówić jedną rozmowę. Zanotować, jakie formalności musisz załatwić.

Wraz z pracą znika struktura dnia. Dlatego część tej struktury warto świadomie odbudować.

Nie po to, żeby udawać, że nadal pracujesz.

Po to, żeby dzień nie zamienił się w czternaście godzin myślenia:

„Co teraz będzie?”

Zadbaj o ciało, zanim zaczniesz podejmować wielkie decyzje

Sen, ruch, regularne jedzenie i ograniczenie alkoholu mogą brzmieć banalnie.

Mają jednak ogromne znaczenie.

Jeżeli od kilku dni prawie nie śpisz, jesz przypadkowo, nie wychodzisz z domu, a wieczorem próbujesz wyłączyć głowę alkoholem, trudno będzie Ci spokojnie ocenić sytuację zawodową.

Silne emocje zawężają perspektywę.

Wtedy łatwo pomyśleć:

„Muszę przyjąć pierwszą ofertę”.

„Nikt mnie już nie zatrudni”.

„Powinienem całkowicie zmienić branżę”.

„Muszę udowodnić, że nadal jestem coś wart”.

Pierwsze dni po zwolnieniu są kiepskim momentem na wydawanie wyroku na całą swoją karierę.

Nie izoluj się ze wstydu

Po utracie pracy wiele osób myśli:

„Nie chcę nikomu mówić”.

„Co oni sobie o mnie pomyślą?”

„Jeszcze tydzień temu byłem dyrektorem, a dzisiaj jestem bezrobotny”.

Izolacja zabiera Ci kolejną rzecz, którą wcześniej dawała praca.

Kontakt z ludźmi.

Nie musisz publikować wielkiego oświadczenia na LinkedInie.

Możesz zadzwonić do jednej zaufanej osoby i powiedzieć:

„Straciłem pracę. Jest mi z tym ciężko. Nie potrzebuję teraz rad. Chcę po prostu z kimś porozmawiać”.

To wystarczy.

Zwolnienie jest wydarzeniem, nie Twoją nową tożsamością

Najwięcej szkody pojawia się wtedy, gdy konkretne wydarzenie zaczyna zmieniać się w ocenę całego człowieka.

Nie:

„Straciłem pracę”.

Tylko:

„Jestem przegrany”.

Nie:

„Moje stanowisko zostało zlikwidowane”.

Tylko:

„Widocznie jestem za słaby”.

Nie:

„Firma podjęła decyzję biznesową”.

Tylko:

„Po pięćdziesiątce już nikt mnie nie będzie chciał”.

Przez lata pracy jako dyrektor personalny widziałam reorganizacje, zmiany strategii, cięcia kosztów i likwidowanie stanowisk.

Widziałam dobrych ludzi, którzy tracili pracę nie dlatego, że nagle przestali być kompetentni.

Zmienił się biznes.

Twoje stanowisko mogło zniknąć. To nie oznacza, że razem z nim zniknęły Twoje doświadczenie, wiedza, relacje i umiejętności.

Emocja może mówić:

„Wszystko się skończyło”.

Audyt faktów może pokazać:

„Skończył się jeden etap”.

To ogromna różnica.

Kiedy zacząć myśleć o nowej pracy?

Nie musisz czekać, aż wszystkie emocje całkowicie znikną.

Warto jednak odzyskać przynajmniej tyle stabilności, aby nie działać wyłącznie pod wpływem strachu.

Dobrym sygnałem może być moment, w którym potrafisz przez chwilę spojrzeć na przyszłość bez natychmiastowej paniki.

Możesz wtedy zacząć od uporządkowania faktów.

Sprawdź swoją sytuację finansową.

Nazwij kompetencje, które zabierasz ze sobą.

Przyjrzyj się kontaktom.

Zastanów się, czy chcesz szukać podobnego stanowiska, czy potrzebujesz zmiany.

Sprawdź rynek.

Dopiero później przygotuj strategię, CV i profil na LinkedInie.

Nie zaczynaj od przypadkowego wysyłania aplikacji.

Najpierw odzyskaj orientację.

Straciłeś pracę i nie wiesz, co dalej?

Po zwolnieniu bardzo łatwo zacząć działać chaotycznie.

Jednego dnia chcesz zmienić branżę. Drugiego założyć firmę. Trzeciego wysyłasz pięćdziesiąt CV. Czwartego dochodzisz do wniosku, że rynek już Cię nie chce.

A czasami najpierw potrzebujesz spokojnie uporządkować sytuację i zobaczyć swoje realne możliwości.

Podczas bezpłatnej konsultacji wstępnej możemy przyjrzeć się temu, gdzie jesteś i czego potrzebujesz w następnym kroku.

Nie będę Cię poganiała ani przekonywała, że musisz natychmiast zacząć aplikować.

Sprawdzimy, jakie masz zasoby, jakie możliwości daje Ci rynek i od czego warto rozpocząć odbudowę kariery.

Umów bezpłatną konsultację i sprawdź, jaki następny krok ma sens w Twojej sytuacji: [LINK DO KALENDARZA]

A jeśli dopiero podejrzewasz, że możesz stracić pracę?

Być może nie dostałeś jeszcze wypowiedzenia, ale widzisz niepokojące sygnały.

Jesteś pomijany podczas spotkań.

Zmienia się struktura firmy.

Rozpoczynają się cięcia kosztów.

Twój zakres obowiązków trafia do innych osób.

Dostajesz informację, po której zaczynasz bardzo wyraźnie czuć:

„To może się wydarzyć”.

W takiej sytuacji możesz już przeżywać silne emocje związane z możliwą utratą pracy. Jednocześnie masz jeszcze coś bardzo cennego.

Czas na przygotowanie.

Nie warto poświęcać go wyłącznie na zamartwianie się.

Jeśli zwolnienie dopiero może się wydarzyć, możesz uporządkować dokumenty, zabezpieczyć ważne informacje dotyczące własnego zatrudnienia, przeanalizować finanse, odświeżyć kontakty i spokojnie sprawdzić rynek.

Jeśli już straciłeś pracę, pamiętaj o jednej rzeczy.

Nie musisz następnego dnia zachowywać się tak, jakby nic się nie stało.

Najpierw jesteś człowiekiem.

Dopiero później kandydatem.

Źródła i ważna informacja

Artykuł powstał na podstawie materiałów Światowej Organizacji Zdrowia dotyczących pracy i zdrowia psychicznego, materiałów Amerykańskiego Towarzystwa Psychologicznego na temat żałoby oraz badań Janske van Eersel dotyczących reakcji żałobnych po przymusowej utracie zatrudnienia.

Wykorzystano również model dwóch procesów radzenia sobie ze stratą oraz materiały National Institute on Aging dotyczące dbania o siebie w okresie żałoby.

Artykuł ma charakter edukacyjny i dotyczy decyzji zawodowych. Nie zastępuje konsultacji psychologicznej ani medycznej.

Dodaj komentarz

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole

Administratorem Twoich danych osobowych jest Coaching i rekrutacja Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska z siedzibą przy ul. Mehoffera 23/16, Warszawa 03-131. Podanie danych osobowych jest dobrowolne i możliwe do wycofania. Więcej informacji na temat procesu przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci praw uzyskasz w Polityce prywatności.