A może lęk nie zawsze jest naszym wrogiem?
Nauka i samokształcenie

A może lęk nie zawsze jest naszym wrogiem?
Kiedy prowadzę pierwsze, 30-minutowe konsultacje z osobami, które się do mnie zgłaszają, proszę je zazwyczaj, żeby opowiedziały mi trochę o swojej sytuacji zawodowej. Gdzie są dzisiaj, co chciałyby zmienić, jaki mają cel i co chciałyby, żeby wydarzyło się dalej.
Ale jest też pytanie, które bardzo często zadaję:
Co jest dzisiaj największą przeszkodą, żeby samemu sobie pomóc? Żeby ruszyć z miejsca, zrealizować swój cel zawodowy albo po prostu dowiedzieć się, co chcę robić dalej?
I naprawdę bardzo często słyszę jedną odpowiedź: lęk.
Lęk przed zmianą zawodową
Lęk przed zmianą, przed utratą tego, co mam, przed zrobieniem czegoś zupełnie innego. Lęk przed tym, że wybiorę źle, że sobie nie poradzę, że stracę bezpieczeństwo finansowe albo że mam już 40 czy 50 lat i być może jest za późno.
Bardzo często ludzie patrzą na ten lęk jak na coś złego. Jak na przeszkodę, której najlepiej byłoby się pozbyć. Mówią: „Gdybym się nie bała, zrobiłabym to” albo „Gdybym nie miał tego lęku, już dawno zmieniłbym pracę”.
A ja coraz częściej myślę sobie:
A może nie zawsze trzeba się tego lęku pozbywać?
A może lęk próbuje nam coś powiedzieć?
Może czasami warto się przy nim na chwilę zatrzymać. Nie po to, żeby pozwolić mu decydować za nas, ale żeby zobaczyć, co on właściwie próbuje nam powiedzieć.
Bo lęk jest też mechanizmem ochronnym. Może nas przed czymś ostrzegać, zwracać uwagę na ryzyko albo pokazywać, że jest jakiś obszar, którego jeszcze wystarczająco dobrze nie przygotowaliśmy.
Dlatego czasami zamiast mówić sobie: „Nie mogę się bać”, warto zapytać:
„Czego właściwie się boję?”
Czy boję się utraty pieniędzy, pozycji, bezpieczeństwa? Tego, że będę musiał zacząć od początku? Oceny innych ludzi? Tego, że okaże się, że nowa droga jednak nie jest dla mnie? A może tak naprawdę nie boję się samej zmiany, tylko tego, że nie mam jeszcze wystarczająco dobrego planu?
I to robi ogromną różnicę.
Lęk nie musi oznaczać: „Nie rób tego”
Kiedy zaczynamy rozumieć, czego właściwie się boimy, lęk przestaje być jednym wielkim komunikatem: „Nie rób tego”, a zaczyna być informacją.
Być może podpowiada: zabezpiecz się finansowo, nie składaj jeszcze wypowiedzenia, najpierw sprawdź swój pomysł, porozmawiaj z ludźmi z tej branży, przygotuj plan B, nie rób rewolucji w trzy dni.
I nagle okazuje się, że nie muszę wybierać pomiędzy „boję się, więc nic nie robię” a „przestaję się bać i dopiero wtedy działam”.
Jest jeszcze trzecia możliwość:
Boję się, rozumiem trochę lepiej, czego się boję, i mimo tego robię kolejny rozsądny krok.
Warto zobaczyć, jak lęk odczuwamy
To jest dla mnie bardzo ważne również w pracy z klientami. Czasami proszę, żeby człowiek nie tylko powiedział: „boję się”, ale żeby przez chwilę zobaczył, jak właściwie ten lęk odczuwa.
Czy pojawia się napięcie w brzuchu, ścisk w klatce piersiowej, napięte ramiona, gonitwa myśli?
Nie po to, żeby godzinami się nad tym pochylać, tylko żeby po prostu zauważyć:
„OK, to jest mój lęk. On tutaj jest.”
Kiedy zaczynamy go widzieć i trochę lepiej rozumieć, często przestaje być czymś, z czym trzeba za wszelką cenę walczyć. Pojawia się trochę więcej akceptacji i przestrzeni na zastanowienie się, co właściwie chcemy zrobić dalej.
Akceptacja lęku nie oznacza poddania się
To bardzo ważne.
Akceptacja lęku nie oznacza poddania się lękowi.
Nie oznacza też: „Skoro się boję, to widocznie nie powinienem tego robić”.
Dla mnie oznacza raczej:
„Widzę, że się boję. Rozumiem trochę lepiej dlaczego. Nie muszę z tym walczyć. A teraz zastanówmy się, co mogę zrobić dalej”.
Czasami właśnie wtedy dzieje się coś ciekawego. Kiedy przestajemy zużywać ogromną ilość energii na myślenie: „Nie powinienem się bać”, „Co jest ze mną nie tak?”, „Muszę się wreszcie odważyć”, pojawia się więcej przestrzeni na zupełnie inne pytanie:
„OK. To jaki jest mój pierwszy krok?”
Pierwszy krok nie musi być wielki
I wcale nie musi nim być wypowiedzenie.
Pierwszym krokiem może być jedna rozmowa z kimś z interesującej nas branży, przejrzenie kilku ofert pracy, sprawdzenie wynagrodzeń, aktualizacja CV, przeliczenie swoich finansów, zbadanie, czy pomysł na własny biznes w ogóle ma potencjalnych klientów.
Czasami wystarczy naprawdę niewielki krok, żeby z miejsca, w którym tylko analizujemy i się boimy, przejść do działania.
Lęk może zostać. A my możemy ruszyć.
Nie zawsze trzeba najpierw przestać się bać
I chyba właśnie to chciałabym zostawić osobom, które dziś stoją przed zmianą zawodową.
Nie zawsze trzeba najpierw przestać się bać. Czasami najpierw warto zobaczyć swój lęk, trochę go zrozumieć, sprawdzić, przed czym próbuje nas chronić, a potem zdecydować, co z tą informacją zrobimy.
Bo być może celem wcale nie jest życie bez lęku.
Być może celem jest po prostu to, żeby lęk nie podejmował za nas decyzji.



Administratorem Twoich danych osobowych jest Coaching i rekrutacja Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska z siedzibą przy ul. Mehoffera 23/16, Warszawa 03-131. Podanie danych osobowych jest dobrowolne i możliwe do wycofania. Więcej informacji na temat procesu przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci praw uzyskasz w Polityce prywatności.