Mobbing w pracy czy trudny konflikt? Jak rozpoznać, z czym naprawdę masz do czynienia

Nauka i samokształcenie
Poprzedni wpis
A może lęk nie zawsze jest naszym wrogiem?

Mobbing w pracy czy trudny konflikt? Jak rozpoznać, z czym naprawdę masz do czynienia

„Czy to już mobbing?” – pytanie, które słyszę coraz częściej

W ostatnim czasie temat wrócił do mnie z ogromną siłą.

Najpierw rozmowy konsultacyjne. Potem wiadomości po poście na LinkedInie. Potem kolejne historie opowiadane szeptem, na czacie prywatnym, przez telefon, czasem ze łzami w oczach.

Historie o przełożonych, którzy wyzywają ludzi na korytarzu. O nazywaniu pracowników idiotami, głąbami, niedołęgami. O obgadywaniu, izolowaniu, robieniu z kogoś „czarnej owcy” zespołu. O działach HR, które nie reagują albo reagują tak, że człowiek po tej reakcji czuje się jeszcze bardziej samotny. O specjalistach, którzy zamiast pomóc, mówią: „takie rzeczy zdarzają się tysiącom ludzi, proszę się ogarnąć”.

No więc powiem bardzo jasno: to, że coś zdarza się wielu osobom, nie znaczy, że przestaje być krzywdzące.

Jednocześnie chcę uporządkować jedną rzecz.

Nie każde trudne zachowanie w pracy jest mobbingiem w rozumieniu prawnym. Nie każdy konflikt z szefem to mobbing. Nie każda nieprzyjemna uwaga to mobbing. Nie każdy jednorazowy wybuch przełożonego spełnia kryteria mobbingu.

Ale – i to jest bardzo ważne – to, że coś formalnie może nie być mobbingiem, nie znaczy, że jest w porządku.

Może być przemocowe. Może być toksyczne. Może niszczyć psychicznie. Może wymagać reakcji, rozmowy, zgłoszenia, wsparcia albo odejścia z firmy.

Dlatego dziś chcę napisać edukacyjnie i po ludzku: czym jest mobbing, czym nie jest, gdzie są granice i jak nie zwariować, kiedy zaczynasz się zastanawiać, czy to, czego doświadczasz, „jest wystarczająco poważne”.

Czym jest mobbing w pracy?

Zacznijmy od definicji.

W polskim Kodeksie pracy mobbing jest opisany jako działania lub zachowania dotyczące pracownika albo skierowane przeciwko pracownikowi, polegające na uporczywym i długotrwałym nękaniu lub zastraszaniu, które prowadzą między innymi do zaniżonej oceny przydatności zawodowej, poniżenia, ośmieszenia, izolowania lub wyeliminowania z zespołu. Państwowa Inspekcja Pracy podkreśla, że przesłanki tej definicji muszą być spełnione łącznie.

Mówiąc prostszym językiem: mobbing to nie jest „szef był raz niemiły”.

Mobbing to proces.

Powtarzalny. Długotrwały. Niszczący.

Taki, w którym człowiek zaczyna tracić poczucie własnej wartości, bo jest regularnie poniżany, zastraszany, izolowany, ośmieszany albo systematycznie podważany.

I tu od razu ważna rzecz: Państwowa Inspekcja Pracy nie orzeka, czy w danym miejscu doszło do mobbingu – takie rozstrzygnięcia zapadają w sądzie. PIP może natomiast udzielać porad prawnych i kontrolować obowiązki pracodawcy w zakresie przeciwdziałania mobbingowi.

Nie piszę więc tego artykułu jako prawnik. Nie wydaję wyroków.

Piszę jako osoba, która od lat pracuje z ludźmi w kryzysach zawodowych i widzi, jak bardzo destrukcyjne potrafią być sytuacje, które ktoś próbuje nazwać: „przecież to tylko trudny szef”.

Co nie zawsze jest mobbingiem, ale nadal może być krzywdzące?

To jest bardzo ważna część.

Bo ludzie często myślą zero-jedynkowo.

Albo to jest mobbing, albo nic się nie stało.

Nieprawda.

Pomiędzy „mobbing w rozumieniu prawnym” a „normalna sytuacja zawodowa” jest ogromna przestrzeń zachowań niewłaściwych, toksycznych, przemocowych, nieprofesjonalnych i szkodliwych.

Jednorazowy krzyk przełożonego może nie spełniać kryterium długotrwałości, a więc sam w sobie nie musi być mobbingiem. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazuje, że jednorazowe i incydentalne sytuacje nie mogą być uznane za mobbing.

Ale czy to znaczy, że krzyk jest okej?

Nie.

Czy to znaczy, że można nazwać pracownika idiotą, bo „to było tylko raz”?

Nie.

Czy to znaczy, że jednorazowe upokorzenie przy zespole nie zostawia śladu?

No właśnie zostawia.

Dlatego nie sprowadzajmy rozmowy tylko do pytania: „czy ja wygram sprawę o mobbing?”.

Czasem lepsze pytanie brzmi: czy to miejsce pracy jest dla mnie bezpieczne psychicznie?

Mobbing a konflikt w pracy

Konflikt w pracy może być trudny, ale nie musi być mobbingiem.

Konflikt to sytuacja, w której dwie strony mają sprzeczne interesy, różne potrzeby, inne oczekiwania, inne wartości albo różne style pracy.

Możesz mieć konflikt z przełożonym, bo Ty potrzebujesz autonomii, a on lubi kontrolę. Możesz mieć konflikt z koleżanką, bo ona chce szybko domykać tematy, a Ty potrzebujesz analizy. Możesz mieć konflikt z zarządem, bo inaczej widzicie strategię.

Konflikt sam w sobie nie jest patologią.

W zdrowej organizacji konflikty się wyjaśnia. Rozmawia się o nich. Szuka się zasad współpracy. Ustala się granice. Daje się informację zwrotną. Czasem ktoś przeprasza. Czasem zmienia się sposób komunikacji.

Mobbing zaczyna się tam, gdzie nie ma już partnerskiego sporu, tylko systematyczne niszczenie jednej osoby.

Tam, gdzie ktoś jest regularnie poniżany.

Tam, gdzie feedback nie służy poprawie pracy, tylko upokorzeniu.

Tam, gdzie człowiek zaczyna chodzić do pracy z lękiem.

Tam, gdzie zespół dostaje sygnał: „tę osobę można traktować gorzej”.

Tam, gdzie przełożony albo grupa buduje atmosferę izolacji.

Konflikt można zaopiekować.

Mobbing trzeba zatrzymać.

Trudny szef a mobbing

Nie każdy trudny szef jest mobberem.

Są szefowie chaotyczni. Są niekompetentni. Są chłodni. Są wymagający. Są tacy, którzy nie potrafią chwalić. Są tacy, którzy dają słaby feedback. Są tacy, którzy nie rozumieją ludzi, ale dowożą biznes.

Czy to bywa męczące? Oczywiście.

Czy zawsze jest mobbingiem? Nie.

Ale jeżeli trudny szef zaczyna regularnie przekraczać granice, wyzywa, straszy, poniża, izoluje, ośmiesza, podważa Twoje kompetencje publicznie, odbiera Ci głos, nastawia innych przeciwko Tobie albo tworzy atmosferę ciągłego zagrożenia – to przestajemy mówić tylko o „trudnym charakterze”.

I tutaj często słyszę zdanie:

„Ale on tak ma do wszystkich”.

No dobrze. I co z tego?

Jeżeli ktoś poniża wszystkich, to nie znaczy, że jest mniej przemocowy. To znaczy, że jego sposób zarządzania jest chory szerzej, a nie tylko wobec jednej osoby.

To, że cała organizacja przywykła do krzyków, nie czyni krzyku standardem profesjonalnym.

To tylko pokazuje, jak daleko przesunęły się granice.

Przykłady zachowań, które powinny zapalić czerwoną lampkę

Nie będę tu pisała katalogu prawniczego. Napiszę po ludzku.

Czerwona lampka powinna się zapalić, jeśli w pracy regularnie doświadczasz takich sytuacji:

  • ktoś wyzywa Cię przy innych,
  • słyszysz, że jesteś idiotą, niedołęgą, głąbem, problemem,
  • jesteś ośmieszany na spotkaniach,
  • Twoje kompetencje są stale podważane bez konkretów,
  • jesteś izolowany od zespołu,
  • inni przestają się do Ciebie odzywać, bo „tak lepiej”,
  • przełożony publicznie podkopuje Twój autorytet,
  • dostajesz zadania niemożliwe do wykonania, a potem jesteś za nie karany,
  • odbiera Ci się informacje potrzebne do pracy,
  • jesteś pomijany w komunikacji,
  • ktoś regularnie sugeruje, że „nie nadajesz się”, ale nie daje żadnych jasnych oczekiwań,
  • każda Twoja reakcja jest obracana przeciwko Tobie,
  • boisz się spotkań, maili, telefonu, wiadomości od przełożonego,
  • po pracy długo dochodzisz do siebie, płaczesz, nie śpisz, masz objawy somatyczne.

Czy każda z tych sytuacji osobno automatycznie oznacza mobbing? Nie.

Ale jeżeli układają się w powtarzalny wzorzec, trwają dłużej i zaczynają niszczyć Twoje poczucie wartości oraz bezpieczeństwa, to nie warto udawać, że „może przesadzam”.

„Fala” w pracy, czyli kiedy gnębi już nie tylko szef

Jedną z rzeczy, które najbardziej mnie poruszają, jest sytuacja, w której nie tylko przełożony przekracza granice, ale zaczyna się coś w rodzaju firmowej „fali”.

Ktoś zostaje wytypowany jako słabszy. Niewygodny. Inny. Nowy. Starszy. Za mądry. Za cichy. Za ambitny. Za mało „nasz”.

I nagle inni zaczynają się dostosowywać do tej narracji.

Obgadują. Omijają. Traktują jak powietrze. Szydzą. Nie odpowiadają. Utrudniają pracę. Robią miny na spotkaniach. Przyzwalają na kolejne upokorzenia.

A zarząd albo managerowie „nie widzą problemu”.

No właśnie.

Mobbing nie zawsze idzie tylko pionowo, od szefa do pracownika. Szkodliwe zachowania mogą pochodzić także od współpracowników, a pracodawca ma obowiązek przeciwdziałać mobbingowi w miejscu pracy. Gov.pl

I to jest bardzo ważne: jeżeli organizacja wie i nie reaguje, to problem nie jest już tylko w jednej osobie. Problem jest w kulturze.

Dlaczego ludzie tak długo zostają?

To pytanie pojawia się często.

„Dlaczego ona nie odeszła wcześniej?”

„Dlaczego on nie powiedział stop?”

„Dlaczego ktoś tkwił w tym przez rok?”

Powiem tak: z zewnątrz wszystko wygląda prościej.

Kiedy jesteś w środku, dochodzi strach. Kredyt. Dzieci. Rynek pracy. Wiek. Lojalność. Wstyd. Nadzieja, że będzie lepiej. Przekonanie, że może naprawdę coś z Tobą jest nie tak. Zmęczenie, które odbiera energię do działania.

Do tego dochodzi bardzo podstępny mechanizm: im dłużej jesteś w niszczącym środowisku, tym trudniej Ci uwierzyć, że gdzie indziej może być normalnie.

A są normalne firmy.

Są normalni szefowie.

Są miejsca, w których ludzie rozmawiają ze sobą z szacunkiem.

Są działy HR, które reagują profesjonalnie.

Są specjaliści, którzy nie lekceważą cierpienia.

To, że trafiłeś źle, nie znaczy, że cały świat pracy jest taki.

Co zrobić, jeśli podejrzewasz mobbing albo zachowania mobbingowe?

Po pierwsze: nie zostawaj z tym sam.

To nie znaczy, że masz od razu publikować dramatyczny post w internecie albo opowiadać wszystkim w firmie, co się dzieje. Chodzi o to, żeby mieć choć jedną bezpieczną osobę, z którą możesz skonfrontować rzeczywistość.

Po drugie: zapisuj fakty.

Daty. Sytuacje. Świadków. Maile. Wiadomości. Konkrety. Co zostało powiedziane. W jakich okolicznościach. Jak często. Jak to wpływa na Twoją pracę i zdrowie.

Po trzecie: sprawdź procedury w firmie.

Czy jest polityka antymobbingowa? Komisja? Procedura zgłoszeń? Osoba zaufania? Kanał whistleblowingowy? HR Business Partner? Związki zawodowe?

Po czwarte: skorzystaj ze wsparcia zewnętrznego.

To może być prawnik prawa pracy. Państwowa Inspekcja Pracy. Psycholog. Psychoterapeuta. Psychiatra. Coach kryzysowy. Doradca kariery.

I tutaj bardzo mocno powiem: jeśli trafisz na słabego specjalistę, który lekceważy Twoje cierpienie, szukaj dalej.

To, że ktoś Cię nie usłyszał, nie znaczy, że problem nie istnieje.

To znaczy, że trafiłeś na niewłaściwe wsparcie.

Uwaga na zdrowie psychiczne

Jeżeli sytuacja w pracy powoduje, że nie śpisz, płaczesz, masz ataki paniki, bóle brzucha, kołatanie serca, problemy z koncentracją albo myśli, że „nie dasz rady”, to nie jest moment na udawanie twardziela.

Tu trzeba zadbać o zdrowie.

I nie, to nie znaczy, że jesteś słaby.

To znaczy, że Twój organizm mówi: stop.

Jako coach kariery i coach kryzysowy mogę pomóc uporządkować sytuację zawodową, nazwać możliwe scenariusze, przygotować plan wyjścia, odbudować perspektywę. Ale jeśli widzę, że człowiek jest w głębokim kryzysie psychicznym, mówię wprost: potrzebujesz również pomocy psychologa, psychoterapeuty albo psychiatry.

Dobre wsparcie nie polega na mówieniu: „ogarnij się”.

Dobre wsparcie zaczyna się od uznania, że cierpienie tej osoby jest realne.

A jeśli to nie mobbing, tylko konflikt?

Załóżmy, że sytuacja nie spełnia kryteriów mobbingu.

Może była jedna trudna rozmowa.

Może szef dał ostrą informację zwrotną, ale konkretną.

Może w zespole jest konflikt, ale obie strony mają wpływ.

Może ktoś zachował się nieprofesjonalnie, ale potem przeprosił i zmienił zachowanie.

To nadal warto zaadresować.

Bo konflikty, których nie zaopiekujemy, często rosną.

Zadaj sobie pytania:

Czy mogę bezpiecznie porozmawiać z tą osobą?

Czy wiem, czego potrzebuję?

Czy potrafię nazwać granicę?

Czy sytuacja się powtarza?

Czy ktoś bierze odpowiedzialność?

Czy po rozmowie coś się zmienia?

Jeśli tak – może warto jeszcze próbować.

Jeśli nie – to nawet jeśli nie jest to mobbing, może być sygnał, że środowisko Ci nie służy.

Kiedy warto myśleć o odejściu?

Nie jestem zwolenniczką rzucania pracy z dnia na dzień, jeśli da się przygotować plan.

Ale są sytuacje, w których trzeba bardzo poważnie potraktować odejście.

Zwłaszcza jeśli:

  • Twoje zdrowie psychiczne się pogarsza,
  • firma wie o problemie i nic nie robi,
  • zachowania są coraz bardziej agresywne,
  • jesteś izolowany,
  • zaczynasz wierzyć, że jesteś bezwartościowy,
  • każda próba rozmowy pogarsza sytuację,
  • nie widzisz realnej możliwości zmiany,
  • pracujesz już tylko w trybie przetrwania.

Wtedy warto zacząć budować Plan B kariery.

Nie po to, żeby uciec w panice.

Po to, żeby odzyskać wpływ.

Plan B może oznaczać aktualizację CV, rozmowę z prawnikiem, kontakt z PIP, konsultację psychologiczną, rozmowy z rynkiem, odświeżenie LinkedIna, sprawdzenie finansów, przygotowanie scenariusza odejścia albo poszukanie innego miejsca w organizacji.

Nie musisz od razu wiedzieć wszystkiego.

Ale musisz przestać udawać, że „jakoś to będzie”, jeśli od miesięcy nie jest.

Jak nie dać sobie wmówić, że to z Tobą jest problem?

To jest najtrudniejsze.

Osoby doświadczające długotrwałego poniżania często zaczynają wątpić w siebie.

„Może jestem przewrażliwiona”.

„Może nie umiem pracować pod presją”.

„Może wszędzie tak jest”.

„Może przesadzam”.

„Może naprawdę jestem słaby”.

Dlatego potrzebujesz faktów.

Zapisuj sytuacje.

Rozmawiaj z kimś z zewnątrz.

Porównuj to, co się dzieje, z normalnymi standardami pracy.

Pytaj: czy gdyby moja przyjaciółka opowiedziała mi taką historię, powiedziałabym jej, że przesadza?

No właśnie.

Bardzo często jesteśmy dużo surowsi wobec siebie niż wobec innych.

Coaching kariery po mobbingu albo toksycznej pracy

Po takich doświadczeniach człowiek często nie potrzebuje tylko „nowego CV”.

Potrzebuje odzyskać głos.

Potrzebuje przypomnieć sobie, kim był zawodowo, zanim ktoś zaczął go systematycznie podważać.

Potrzebuje zobaczyć swoje kompetencje nie oczami toksycznego szefa, tylko przez fakty: projekty, osiągnięcia, wyniki, relacje, umiejętności, decyzje, odpowiedzialność.

W coachingu kariery często zaczynamy właśnie od tego: od uporządkowania sytuacji, oddzielenia faktów od narracji, nazwania zasobów i zbudowania planu dalszego działania.

Czasem celem jest zmiana pracy.

Czasem przygotowanie do rozmów rekrutacyjnych.

Czasem odbudowanie pewności siebie.

Czasem decyzja: zostać jeszcze chwilę, ale już nie bez planu.

A czasem bardzo konkretne: „muszę wyjść z tego miejsca i potrzebuję zrobić to bez chaosu”.

Jeśli jesteś po zwolnieniu albo odchodzisz z toksycznego miejsca

Czasem osoba po takich doświadczeniach słyszy: „No dobrze, to teraz po prostu szukaj normalnej pracy”.

Takie proste.

Tylko że po miesiącach poniżania, izolowania albo strachu człowiek często nie ma już siły na „po prostu”.

Może bać się rozmów rekrutacyjnych. Może mieć problem z opowiedzeniem o poprzedniej firmie. Może nie wiedzieć, jak wyjaśnić przerwę. Może zaniżać swoje kompetencje. Może czuć wstyd, chociaż to nie on powinien się wstydzić.

Jeżeli jesteś w takim momencie, zobacz też stronę o pomocy po zwolnieniu z pracy. Utrata pracy po trudnym doświadczeniu to nie jest tylko techniczna zmiana statusu zawodowego. To często moment, w którym trzeba odzyskać kierunek, spokój i poczucie własnej wartości.

Podsumowanie: nazwij to, czego doświadczasz

Nie wszystko jest mobbingiem.

Ale bardzo wiele rzeczy, które ludzie próbują bagatelizować, jest krzywdzące.

Krzyk. Wyzwiska. Upokarzanie. Izolowanie. Podważanie kompetencji. Publiczne ośmieszanie. Ciche przyzwolenie organizacji na „falę”. Lekceważenie cierpienia przez osoby, które powinny pomagać.

To są rzeczy, które trzeba nazywać.

Nie po to, żeby wszędzie widzieć patologię.

Po to, żeby nie pozwolić, żeby patologia stała się normą.

Jeśli jesteś w takiej sytuacji, zacznij od trzech kroków.

Po pierwsze: zapisz fakty.

Po drugie: poszukaj bezpiecznego wsparcia.

Po trzecie: przygotuj plan.

Nie musisz dziś podejmować wszystkich decyzji.

Ale nie zostawaj sam z pytaniem: „czy ja przesadzam?”.

Bo bardzo możliwe, że nie przesadzasz.

Bardzo możliwe, że Twój organizm, Twoje emocje i Twoje łzy mówią Ci coś ważnego.

I warto tego wreszcie posłuchać.

Dodaj komentarz

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole

Administratorem Twoich danych osobowych jest Coaching i rekrutacja Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska z siedzibą przy ul. Mehoffera 23/16, Warszawa 03-131. Podanie danych osobowych jest dobrowolne i możliwe do wycofania. Więcej informacji na temat procesu przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci praw uzyskasz w Polityce prywatności.