Kiedy życie prywatne wchodzi do pracy – i co z tym zrobić

Z własnego doświadczenia wiem, jak bardzo to, co dzieje się w domu, wpływa na to, jak pracujemy. Gdy wszystko gra, praca może być nawet odskocznią. Ale kiedy coś się sypie – szczególnie jeśli chodzi o zdrowie naszych bliskich – to naprawdę trudno się skupić, być wydajnym czy „trzymać fason”.

Dla mnie takim momentem była choroba moich dzieci. I to nie miało znaczenia, czy były malutkie, czy już większe – niepokój, zamartwianie się, czuwanie, organizowanie wszystkiego – to wszystko ciągnęłam ze sobą do pracy. I wtedy, wiadomo, nie jestem ani tak szybka, ani tak kreatywna, ani taka „wesoła jak zwykle”.

Myślę sobie też często o osobach, które mają pracę wymagającą maksymalnej koncentracji – kierowcy, operatorzy maszyn, ratownicy medyczni, piloci. Jak ktoś taki ma działać na 100%, kiedy myślami jest przy dziecku w szpitalu albo przy chorym rodzicu? To już nie tylko kwestia wydajności, ale realnego bezpieczeństwa.

No właśnie – co wtedy? Co możemy zrobić, kiedy życie osobiste wali się na głowę, a my mamy dalej pracować?

1. Nie zamiataj pod dywan

Najgorsze, co można zrobić, to udawać, że wszystko jest w porządku. Emocje i stres i tak wyjdą – czy w postaci rozdrażnienia, zmęczenia, spadku efektywności, czy zwyczajnego wypalenia. Dlatego pierwszy krok to po prostu przyznać przed sobą: „Jest mi trudno. Coś się dzieje. To nie jest mój najlepszy czas”. I już samo to daje trochę ulgi.

2. Powiedz, co się dzieje – jeśli możesz

W firmie, gdzie panuje jako taka normalność, warto powiedzieć przełożonemu, że mamy teraz trudniejszy okres. Nie chodzi o spowiedź – wystarczy coś w stylu: „Słuchaj, mam teraz trochę problemów rodzinnych, które wpływają na mnie, więc mogę być mniej dyspozycyjna przez chwilę”.Dobrze by było, gdyby to spotkało się ze zrozumieniem – może ktoś odpuści trochę z deadline’ów, może pozwoli pracować zdalnie, może nie będzie oczekiwać 100% energii i żartów na callu. Ale wiem, że niestety bywa różnie – i nie każdy ma takie szczęście.Niektórzy moi klienci opowiadali, że gdy podzielili się swoją sytuacją, zamiast wsparcia – dostali rykoszetem. Zamiast zrozumienia – wykorzystanie tego przeciwko nim. No i co wtedy?

3. Czasem trzeba się wycofać – L4, urlop, przerwa

Kiedy już naprawdę nie dajesz rady, warto rozważyć L4 – także to związane z przeciążeniem psychicznym. To nie fanaberia. To dbanie o siebie. Urlop na żądanie, parę dni wolnego – czasem to jedyna rzecz, która daje oddech.Nie musisz cały czas być „dzielna” czy „ogarnięta”. Masz prawo odpocząć. Masz prawo się zatrzymać.

4. Szukaj wsparcia – nie wszystko da się ogarnąć samemu

Czasem warto pogadać z kimś z zewnątrz – terapeutą, coachem, przyjacielem. Ktoś, kto pomoże trochę uporządkować to, co w środku. Czasem to tylko jedna rozmowa, która coś rozjaśnia. Czasem dłuższa praca. Ale serio – to pomaga. Nawet najbardziej „ogarnięci” ludzie korzystają z pomocy.

5. Odpuść idealną wersję siebie

W takich momentach naprawdę nie musimy być idealni. Wydajność 100%, perfekcyjnie ogarnięta praca, humor jak z reklamy – nie, to nie ten czas. Wystarczy, że robisz tyle, ile możesz. Nawet jeśli dziś robisz rzeczy wolniej, mniej dokładnie, mniej entuzjastycznie – to jest OK. To przejściowe.

6. Drobne rzeczy, które robią różnicę

Spróbuj wprowadzić małe rzeczy, które dają ulgę. Spacer. Ulubiona kawa. Słuchawki z muzyką. Dłuższa przerwa na obiad. Czas dla siebie po pracy bez wyrzutów sumienia. To może wydawać się banalne, ale naprawdę ma znaczenie, kiedy cały system jest obciążony.7. To też minieMoże nie dzisiaj, może nie jutro – ale trudne rzeczy mijają. Zmieniają się. Czasem zostają blizny, ale też przychodzi nowe. Dlatego warto być wtedy dla siebie wyrozumiałym. Działać, ile się da, ale nie za wszelką cenę. Bo jesteśmy tylko ludźmi.

Na koniec

Praca to ważna część życia, ale nie jedyna. I nie zawsze jesteśmy w stanie oddzielić wszystko grubą kreską. Dlatego – jeśli tylko możesz – twórz wokół siebie taką rzeczywistość, w której możesz być prawdziwa, a nie zawsze „w formie”. I pamiętaj – jeśli dziś jest ciężko, to nie znaczy, że sobie nie radzisz. To znaczy, że jesteś człowiekiem.

O autorze
Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska – coach kariery, trener i autorka książki „Sposób na karierę” oraz „Własna firma po 40-tce”. Od 20 lat wspiera ludzi w rozwoju zawodowym, zmianie ścieżki kariery i budowaniu biznesu w oparciu o talenty Gallupa.

🔗 Profil LinkedIn
📚 Zobacz książki i programy w sklepie

Dodaj komentarz

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole

Administratorem Twoich danych osobowych jest Coaching i rekrutacja Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska z siedzibą przy ul. Mehoffera 23/16, Warszawa 03-131. Podanie danych osobowych jest dobrowolne i możliwe do wycofania. Więcej informacji na temat procesu przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci praw uzyskasz w Polityce prywatności.