Dlaczego ciągle trafiasz na złą pracę?

Doradztwo rekrutacyjne, Nauka i samokształcenie
Poprzedni wpis
Czujesz, że coś zawodowo się kończy, ale nie wiesz, co dalej?

Dlaczego ciągle trafiasz na złą pracę? Jak przeszłość wpływa na wybory zawodowe

Kiedy rozmowa o pracy nie jest tylko rozmową o pracy

Bardzo często, kiedy klient siada ze mną na pierwszej konsultacji i mówi: „Agnieszka, chcę zmienić pracę”, okazuje się, że po kilku minutach wcale nie rozmawiamy tylko o pracy.

Oczywiście, z wierzchu będzie praca. Szef. Firma. Wynagrodzenie. Brak awansu. Brak sensu. Zmęczenie. Myśl: „Ja już chyba dłużej tak nie dam rady”.

Ale kiedy zaczynam zadawać pytania, bardzo często pod spodem pojawia się coś więcej. Schemat, który powtarza się od lat. Potrzeba uznania. Lęk przed oceną. Trudność w stawianiu granic. Przekonanie, że „muszę zasłużyć”. Albo że „nie mogę ryzykować, bo bezpieczna praca jest najważniejsza”.

I wtedy zaczynamy widzieć, że decyzje zawodowe bardzo rzadko są tylko racjonalne.

Bo tak, możemy analizować rynek pracy. Możemy sprawdzać CV, LinkedIna, widełki wynagrodzeń i branże. I ja to oczywiście robię z klientami. Ale jeśli nie zobaczymy, co tak naprawdę kieruje Twoimi decyzjami, to możesz zmienić firmę, stanowisko, a nawet branżę – i po jakimś czasie znowu znaleźć się w bardzo podobnym miejscu.

No właśnie.

Bo czasami problemem nie jest tylko praca. Czasami problemem jest wzorzec, który wnosisz do kolejnych miejsc pracy.

Twoja przeszłość ma wpływ na karierę, nawet jeśli bardzo chcesz temu zaprzeczyć

Nie chodzi o to, żeby teraz wszystko tłumaczyć dzieciństwem i mentalnością, z jaką wychowywali Cię rodzice. To byłoby za proste i trochę nieuczciwe. Kariera zawodowa zależy od wielu rzeczy: kompetencji, rynku, decyzji, kontaktów, szczęścia, zdrowia, sytuacji rodzinnej, pieniędzy, czasem także zwykłego przypadku.

Ale nie da się udawać, że to, co przeżyliśmy wcześniej, nie wpływa na to, jak wybieramy pracę, jak reagujemy na szefa, jak znosimy krytykę, jak negocjujemy wynagrodzenie i czy w ogóle wierzymy, że możemy chcieć czegoś więcej.

Jeśli przez lata słyszałeś, że trzeba siedzieć cicho i nie wychylać się, to potem możesz mieć trudność z mówieniem o swoich osiągnięciach na rozmowie rekrutacyjnej.

Jeśli w domu najważniejsze było bezpieczeństwo, możesz przez lata trzymać się pracy, która Cię wykańcza, bo „przynajmniej jest stabilna”.

Jeśli jako dziecko musiałaś być odpowiedzialna za emocje innych, możesz w dorosłej pracy brać na siebie za dużo, ratować zespół, przełożonego, projekt, klienta i wszystkich świętych, a potem dziwić się, że jesteś wypalona.

Jeśli nauczyłeś się, że na uznanie rodziców lub nauczycieli trzeba ciężko zasłużyć, możesz pracować ponad siły, licząc, że ktoś wreszcie powie: „widzę Cię, doceniam Cię”.

I czasami mówi. A czasami nie mówi.

A Ty dalej cisnąłeś albo cisnęłaś.

Etap życia też zmienia sposób patrzenia na pracę

Inaczej myślimy o karierze w wieku 25 lat, inaczej po 35, a jeszcze inaczej po 40 czy 50.

Między 20. a 30. rokiem życia często testujemy. Sprawdzamy branże, role, firmy, przełożonych. Uczymy się, co nam pasuje, a co nie. Czasami decyzje są trochę przypadkowe: bo koleżanka tam pracowała, bo firma była blisko domu, bo ktoś nas polecił, bo trzeba było zacząć zarabiać.

Między 30. a 40. rokiem życia pojawia się często pierwsze mocniejsze pytanie: „Czy ja naprawdę chcę iść dalej tą drogą?”. Człowiek ma już jakieś doświadczenie, może awansował, może zarabia lepiej, może ma rodzinę, kredyt, zobowiązania. I nagle okazuje się, że to, co kiedyś wystarczało, już nie wystarcza.

Po 40. bardzo często przychodzi potrzeba sensu. Wpływu. Spokoju. Autonomii. Pracy, która nie zjada całego życia. I to wcale nie musi oznaczać kryzysu. To może oznaczać rozwój.

Bo zmiana zawodowa nie zawsze wynika z tego, że coś jest z Tobą nie tak. Czasem wynika z tego, że jesteś w innym momencie życia niż 10 lat temu.

A skoro Ty się zmieniłeś, to może Twoja praca też powinna zostać zweryfikowana.

Duże wydarzenia życiowe często uruchamiają zmianę zawodową

Rozwód. Choroba. Śmierć bliskiej osoby. Narodziny dziecka. Pandemia. Wypalenie. Zwolnienie z pracy. Opieka nad rodzicem. Kryzys w relacji. Przeprowadzka.

Takie wydarzenia potrafią przewrócić stolik.

Nagle rzeczy, które wcześniej były „do zniesienia”, przestają być do zniesienia. Praca, która była tylko nudna, zaczyna być nie do przełknięcia. Szef, którego zachowanie latami racjonalizowałaś, nagle staje się symbolem wszystkiego, czego już nie chcesz. Firma, która dawała prestiż, przestaje dawać sens.

I bardzo dobrze, że pojawia się pytanie: „Co jest dla mnie naprawdę ważne?”.

Tylko warto uważać, żeby w takim momencie nie podejmować decyzji wyłącznie z poziomu bólu.

Bo jeśli jesteś w silnych emocjach, możesz chcieć po prostu uciec. A ucieczka czasami jest potrzebna, szczególnie jeśli środowisko jest toksyczne. Ale czasami ucieczka bez diagnozy prowadzi do tego, że za chwilę wybierasz podobne miejsce, podobnego szefa i podobny układ.

Tylko z innym logo na stopce maila.

Emocje są kompasem, ale bywają słabym doradcą

Emocje są ważne. Ja absolutnie nie jestem za tym, żeby je ignorować. Jeśli od miesięcy czujesz ścisk w brzuchu przed pracą, jeśli płaczesz po spotkaniach, jeśli nie śpisz, jeśli Twoje ciało krzyczy, że ma dość – to jest informacja.

Ale emocje trzeba umieć odczytać.

Chroniczny stres może mówić: „jestem przeciążony”. Nuda może mówić: „potrzebuję stymulacji i rozwoju”. Brak docenienia może mówić: „potrzebuję uznania”. Lęk może mówić: „boję się stracić bezpieczeństwo”. Złość może mówić: „ktoś przekracza moje granice”.

Tylko problem zaczyna się wtedy, kiedy emocja od razu zamienia się w decyzję.

– – –

„Jestem zmęczona, więc muszę zmienić branżę”.

A może nie branżę, tylko firmę?

– – –

„Mam dość ludzi, więc nigdy więcej pracy z zespołem”.

A może nie masz dość ludzi, tylko nie masz granic?

– – –

„Nie znoszę korporacji”.

A może nie znosisz tej konkretnej kultury organizacyjnej?

– – –

„Nie nadaję się na managera”.

A może nie dostałeś żadnego wsparcia, tylko wrzucono Cię na głęboką wodę?

– – –

Dlatego zanim podejmiesz decyzję o zmianie pracy, warto zapytać: z czego ta myśl naprawdę wynika?

Schematy z przeszłości, czyli cichy sabotaż kariery

To jest temat, który moim zdaniem za rzadko pojawia się w rozmowach o karierze.

A powinien.

Bo bardzo często to nie brak kompetencji blokuje ludzi przed zmianą zawodową. Blokują ich schematy.

Schemat: „muszę zasłużyć” powoduje, że pracujesz ponad siły, bierzesz dodatkowe zadania, nie odmawiasz, jesteś dostępny po godzinach i liczysz, że ktoś wreszcie to zauważy.

Schemat: „nie wychylaj się” powoduje, że nie aplikujesz na stanowiska, na które realnie masz kompetencje, bo przecież „na pewno są lepsi”.

Schemat: „bezpieczeństwo ponad wszystko” powoduje, że siedzisz w pracy, która odbiera Ci zdrowie, bo boisz się, że na rynku nie znajdziesz nic innego.

Schemat: „nie mogę zawieść” sprawia, że bierzesz odpowiedzialność za rzeczy, które nie są Twoje.

Schemat: „jestem niewystarczająco dobry” powoduje, że każde niepowodzenie w rekrutacji traktujesz jak wyrok, a nie jak element procesu.

I potem ktoś mówi: „Ja ciągle trafiam na złe firmy”.

Czasami tak jest. Naprawdę są złe firmy, toksyczni przełożeni i bardzo trudne środowiska.

Ale czasami warto zadać sobie trudniejsze pytanie: czy w tych różnych miejscach przypadkiem nie powtarza się ten sam wzorzec?

Przykład z procesu: ciągle inne firmy, ten sam mechanizm

Miałam kiedyś klientkę, która zmieniała pracę co kilka lat. Za każdym razem opowieść była podobna: „Znowu trafiłam na złe środowisko”. I oczywiście część tych miejsc rzeczywiście nie była idealna. Nie chcę odbierać jej doświadczenia.

Ale kiedy zaczęłyśmy się temu spokojnie przyglądać, wyszło coś bardzo ciekawego.

W każdej pracy powtarzał się podobny układ: ona brała na siebie bardzo dużo, szybko stawała się osobą od ratowania trudnych tematów, nie stawiała granic, potem czuła się niedoceniona, zaczynała być sfrustrowana, a na końcu odchodziła z poczuciem: „nikt mnie nie szanuje”.

Czy problem był w firmach? Częściowo tak.

Ale problem był też w schemacie, który ona wnosiła do każdej kolejnej pracy. Schemacie perfekcjonizmu, przeciążenia i potrzeby uznania.

I tutaj samo znalezienie nowej pracy nie rozwiązałoby sprawy. Mogłoby tylko uruchomić ten sam mechanizm w nowym miejscu.

Dlatego czasami w coachingu kariery nie zaczynamy od CV. Zaczynamy od pytania: „Co Ty właściwie powtarzasz?”.

Wartości: kiedy praca wygląda dobrze, ale coś Cię uwiera

Jest jeszcze jeden bardzo ważny obszar: wartości.

Wartości to nie są hasła wypisane na ścianie w biurze. To nie jest „innowacyjność, szacunek, klientocentryczność” w prezentacji onboardingowej, której nikt potem nie stosuje.

Wartości to realne potrzeby psychologiczne i życiowe: autonomia, bezpieczeństwo, rozwój, wpływ, uczciwość, relacje, rodzina, pieniądze, status, wolność, sens, spokój, jakość, etyka.

I bardzo często zgrzyt zawodowy pojawia się wtedy, kiedy Twoja praca jest w konflikcie z Twoimi wartościami.

Możesz być świetny w marketingu, ale jeśli promujesz produkt, w który nie wierzysz, to po jakimś czasie może Cię to zjadać.

Możesz być bardzo dobrym managerem, ale jeśli firma traktuje ludzi jak zasoby do zużycia, a dla Ciebie szacunek jest podstawą, to będziesz cierpieć.

Możesz dobrze zarabiać, ale jeśli Twoją ogromną wartością jest autonomia, a firma uprawia mikrozarządzanie, sprawdza każde kliknięcie i każde wyjście na kawę, to będziesz się dusić.

I wtedy człowiek mówi: „Nie wiem, co jest nie tak, przecież obiektywnie mam dobrą pracę”.

No właśnie. Obiektywnie może być dobra. Tylko nie dla Ciebie.

Kiedy zmiana pracy nie wystarczy?

To jest ważny moment.

Są sytuacje, w których coaching kariery albo doradztwo zawodowe naprawdę mogą pomóc. Możemy zrobić audyt kompetencji, analizę wartości, SWOT, testy, przepracować mocne strony, przygotować CV, LinkedIna, strategię zmiany, rynek ukryty, rozmowy rekrutacyjne.

Ale są też sytuacje, w których sama zmiana pracy nie wystarczy.

Jeśli próbujesz naprawić pracą coś dużo głębszego – poczucie własnej wartości, głęboki lęk, stare traumy, mechanizmy z dzieciństwa, relacje z rodzicami, powtarzające się autodestrukcyjne schematy – to bardzo możliwe, że potrzebujesz wsparcia psychologa, psychoterapeuty albo psychoanalityka.

I to nie jest żaden wstyd.

Ja jako coach kariery mogę pomóc w obszarze zawodowym. Mogę zobaczyć, gdzie kończy się problem kariery, a zaczyna coś głębszego. Mogę też powiedzieć klientowi wprost: „Słuchaj, tu warto pójść głębiej, bo sama zmiana pracy może tego nie załatwić”.

Uważam, że to jest uczciwe.

Bo jeśli ktoś jest w silnym lęku, depresji, po traumie albo w takim wypaleniu, że ledwo funkcjonuje, to dokładanie mu ambitnego planu zawodowego może być za dużym ciężarem. Najpierw trzeba zadbać o bezpieczeństwo psychiczne. Dopiero potem układać strategię kariery.

Jak sprawdzić, czy chcesz zmienić pracę, czy uciekasz przed czymś głębszym?

Nie musisz od razu znać odpowiedzi. Ale możesz zacząć od kilku pytań.

  1. Czy gdyby warunki pracy się poprawiły, nadal chciałbyś odejść?
  2. Czy bardziej uciekasz od obecnej pracy, czy ciągnie Cię do czegoś nowego?
  3. Czy podobny problem powtarzał się już wcześniej w innych firmach?
  4. Czy w każdej pracy bierzesz na siebie za dużo?
  5. Czy masz trudność z odmawianiem?
  6. Czy ciągle czekasz, aż ktoś Cię zauważy i doceni?
  7. Czy boisz się aplikować, mimo że masz kompetencje?
  8. Czy Twoja potrzeba zmiany pojawiła się po dużym wydarzeniu życiowym?
  9. Czy jesteś teraz w stanie podejmować decyzje strategicznie, czy raczej działasz w trybie przetrwania?

Te pytania nie są po to, żeby Cię zatrzymać. Są po to, żeby postawić dobrą diagnozę.

Bo zła diagnoza prowadzi do złych działań.

Nie podejmuj decyzji w trybie przetrwania

Jeśli jesteś skrajnie zmęczony, nie śpisz, płaczesz po pracy, masz objawy somatyczne, jesteś w stanie ciągłego napięcia albo od miesięcy działasz na oparach, to to nie jest dobry moment na wielkie decyzje strategiczne.

To jest moment na regenerację i wsparcie.

Czasami klient przychodzi i mówi: „Muszę natychmiast zmienić pracę”. A ja widzę człowieka, który jest tak wykończony, że nie ma zasobów na proces rekrutacyjny. Bo szukanie pracy też wymaga energii. Rozmowy wymagają energii. Decyzje wymagają energii. Nawet napisanie dobrego CV wymaga energii.

Jeśli jesteś w trybie przetrwania, Twoim pierwszym celem nie musi być zmiana kariery. Pierwszym celem może być odzyskanie oddechu.

Dopiero potem można pytać: „Co dalej?”.

Obniż próg wejścia w działanie

Kiedy człowiek jest przeciążony, hasło „znajdź nową pracę” brzmi jak wejście na Mount Everest w klapkach.

Dlatego warto obniżać próg wejścia.

Nie: „muszę zmienić pracę”.

Tylko: „otworzę jedno ogłoszenie”.

Nie: „muszę napisać całe CV”.

Tylko: „wypiszę trzy konkretne sukcesy z ostatniej pracy”.

Nie: „muszę przebranżowić się w pół roku”.

Tylko: „porozmawiam z jedną osobą z branży, która mnie interesuje”.

Mózg dużo mniej się buntuje, kiedy zadanie jest małe. A małe działania bardzo często odblokowują większy ruch.

To jest coś, co często robię z klientami. Dzielimy duży, przerażający temat na małe kawałki. Takie, które da się zrobić bez paniki.

Zarządzaj energią, nie tylko czasem

Bardzo lubię to rozróżnienie.

Bo możesz mieć czas, ale nie mieć energii. I wtedy nic z tego czasu nie wynika.

Jeśli po pracy jesteś kompletnie wypruty, to siadanie o 22:00 do strategicznego myślenia o karierze może skończyć się płaczem, frustracją albo klikaniem w przypadkowe oferty.

Zadania wymagające myślenia – CV, decyzje zawodowe, przygotowanie do rozmów, analiza rynku – rób wtedy, kiedy masz choć trochę więcej energii. Może rano. Może w weekend. Może po spacerze. Może po urlopie. Może po jednej spokojnej nocy.

A rzeczy bardziej mechaniczne, jak przeglądanie ofert, zapisywanie linków czy porządkowanie dokumentów, zostaw na momenty, kiedy energii jest mniej.

To niby proste, ale naprawdę zmienia dużo.

Co może zrobić coach kariery, a czego nie powinien udawać?

Coach kariery może pomóc Ci uporządkować sytuację zawodową. Zobaczyć schematy, które widać w pracy. Nazwać kompetencje, wartości, potrzeby i możliwe kierunki. Przygotować plan zmiany. Przełożyć doświadczenie na język rynku. Zadać pytania, których sam sobie nie zadajesz, bo jesteś za blisko własnej historii.

Ale coach kariery nie powinien udawać terapeuty.

Jeśli temat dotyczy głębokich ran, traum, depresji, silnego lęku, relacji rodzinnych, schematów osobowościowych czy mechanizmów, które wykraczają poza pracę – wtedy potrzebny może być psycholog, psychoterapeuta albo psychoanalityk.

I bardzo często te ścieżki mogą się uzupełniać.

Ktoś może być w terapii i równolegle, w odpowiednim momencie, pracować nad karierą. Ktoś może po terapii przyjść na coaching kariery, żeby ułożyć nowy etap zawodowy. Ktoś może najpierw przyjść do mnie, a ja mogę zasugerować, że warto równolegle poszukać wsparcia psychologicznego.

To nie jest konkurencja. To jest odpowiedzialność.

Zanim zmienisz pracę, sprawdź, co naprawdę chcesz zmienić

Zmiana pracy czasami jest świetną decyzją.

Czasami ratuje zdrowie, przywraca energię, daje rozwój, lepsze pieniądze, lepsze środowisko i większy sens.

Ale czasami sama zmiana pracy nie wystarczy, bo problem nie leży wyłącznie w firmie. Leży w schemacie, który powtarzasz. W wartościach, które są ignorowane. W lęku, który blokuje działanie. W potrzebie uznania, której szukasz w kolejnych miejscach. W historii, którą niesiesz ze sobą dużo dłużej niż ostatnie stanowisko.

Dlatego zanim podejmiesz decyzję, zatrzymaj się.

Zadaj sobie pytanie: czy ja naprawdę chcę zmienić pracę, czy próbuję uciec od czegoś, czego jeszcze nie nazwałem?

To pytanie potrafi być niewygodne. Ale bardzo często właśnie od niego zaczyna się prawdziwa zmiana.

Nie tylko zawodowa. Taka bardziej Twoja.

#praca #kariera

Dodaj komentarz

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole

Administratorem Twoich danych osobowych jest Coaching i rekrutacja Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska z siedzibą przy ul. Mehoffera 23/16, Warszawa 03-131. Podanie danych osobowych jest dobrowolne i możliwe do wycofania. Więcej informacji na temat procesu przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci praw uzyskasz w Polityce prywatności.