Czy aktywność na LinkedInie może zaszkodzić pracownikowi? Niestety – tak. Ale może też budować ogromną wartość.
Od wielu lat pracuję z osobami, które przychodzą do mnie po pomoc w zmianie pracy, budowaniu kariery i odzyskiwaniu sprawczości. I coraz częściej słyszę historie, które szczerze mnie niepokoją.
Nie mówię o jednym kliencie. Mówię o kilku – z różnych firm, branż i poziomów.
1. „Złożyłam gratulacje koledze, który odszedł do innej firmy – i zostałam wezwana na dywanik.”
Ktoś publikuje informację o zmianie pracy. Zwykły, elegancki gest – pogratulować.
A jednak niektóre firmy reagują jak na sabotaż. Klienci opowiadają o:
rozmowach dyscyplinujących,
pytaniach „dlaczego wspierasz konkurencję?”,
podejrzeniach, że sami szykują się do odejścia.
Brzmi absurdalnie? Niestety – to się dzieje.
2. „Zaczęłam publikować po godzinach – już następnego dnia pytano mnie, dlaczego to robię.”
Osoba buduje markę osobistą, dzieli się wiedzą, edukuje. Wszystko po pracy, profesjonalnie, bez żadnego związku z firmą.
A jednak słyszy:
„czy ty masz za dużo czasu?”,
„czy coś planujesz?”,
„uważaj, co piszesz”.
Czasem kończy się to nawet zwolnieniem. Tak – znam i takie przypadki. Dla mnie to wyraz małości i braku odwagi menedżerskiej. Kontrola zamiast rozmowy. Strach zamiast zaufania.
3. Kiedy aktywność może być karana, a kiedy faktycznie jest problemem?
Jeśli ktoś działa realnie na szkodę firmy, ujawnia poufne dane, narusza tajemnice, atakuje pracodawcę – konsekwencje są oczywiście uzasadnione.
Ale czy:
zostawienie gratulacji,
komentarz pod postem,
publikowanie po godzinach,
rozwijanie swojej tożsamości zawodowej
jest działaniem na szkodę firmy?
Nie. I żadna zdrowa organizacja nie powinna tak tego traktować.
4. I teraz druga strona medalu – firmy, które naprawdę rozumieją XXI wiek
Na szczęście mam też klientów z organizacji zupełnie innych: dojrzałych, mądrych, świadomych tego, jak działa współczesny rynek pracy. W takich firmach aktywność pracowników na LinkedInie jest… mile widziana. Dlaczego?
Bo dzięki temu:
ogłoszenia rekrutacyjne mają ogromne, organiczne zasięgi, marka pracodawcy rośnie szybciej niż przez płatne kampanie, firma zyskuje autentycznych ambasadorów, talenty same pukają do drzwi,
koszty rekrutacji spadają do minimum.
Czasem jeden komentarz pracownika przynosi więcej wartości niż miesięczny budżet reklamowy. I to jest ta różnica między firmami, które się boją – a firmami, które myślą strategicznie. Jedne tracą, zanim to zauważą. Drugie budują przewagę konkurencyjną praktycznie za darmo.
Jeśli chcesz wiedzieć jak prowadzić profil na LI skontaktuj się ze mną:)
biuro@coachingirekrutacja.pl
O autorze
Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska – coach kariery, trener i autorka książki „Sposób na karierę” oraz „Własna firma po 40-tce”. Od 20 lat wspiera ludzi w rozwoju zawodowym, zmianie ścieżki kariery i budowaniu biznesu w oparciu o talenty Gallupa.



Administratorem Twoich danych osobowych jest Coaching i rekrutacja Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska z siedzibą przy ul. Mehoffera 23/16, Warszawa 03-131. Podanie danych osobowych jest dobrowolne i możliwe do wycofania. Więcej informacji na temat procesu przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci praw uzyskasz w Polityce prywatności.