Czy naprawdę tak wygląda “profesjonalizm” w Polsce w 2025 roku?

Doradztwo rekrutacyjne, Nauka i samokształcenie
Poprzedni wpis
Wąskie gardła w nauce języków – czy to tylko ja tak mam?
Następny wpis
Zmieniasz pracę i zależy Ci na atmosferze? Przeczytaj to
Czy naprawdę tak wygląda “profesjonalizm” w Polsce w 2025 roku?
 
Słucham moich klientów i… czasem naprawdę otwieram usta ze zdziwienia. I z niedowierzania. Że takie rzeczy dzieją się w Polsce – tu i teraz. W 2025 roku.
 
Ludzie, którzy przychodzą do mnie na sesje, opowiadają mi, co dzieje się w ich firmach. I nie mówię tu o jednostkowych historiach. Mówię o kilkudziesięciu przypadkach. O wzorcach.
 
Przykłady?
 
👉 Prezesi i menedżerowie, osoby – wydawałoby się – profesjonalne i odpowiedzialne, potrafią publicznie krzyczeć, wyzywać i upokarzać swoich pracowników. W korytarzu, na spotkaniu, w kuchni. Bez wstydu.
 
👉 Tzw. “bossowie z zagranicy”, którzy traktują zespół jak folwark. Przychodzą do Polski z przeświadczeniem, że wszystko im wolno. Że ludzi można kontrolować co do minuty, np. mierząc długość, jaką jedzenie spędza w mikrofalówce, bo przecież „za długo siedzą w kuchni, a nie przy biurku”.
 
👉 Kobiety zwalniane po tym, jak ogłaszają, że są w ciąży. Tak, w 2025 roku. I – co gorsza – w bardzo dużych, rozpoznawalnych firmach.
 
👉 Pracownicy otrzymujący część wynagrodzenia „pod stołem”, bez umowy, bez zabezpieczeń.
 
👉 Seksistowskie komentarze i podteksty w miejscu pracy. Uwagi, które padają publicznie – bez żadnych konsekwencji dla osoby je wypowiadającej.
 
To nie są marginalne przypadki. Na moje oko – ok. 20–30% klientów mówi o takich doświadczeniach. I nie, to nie znaczy, że wszyscy mają pecha. To znaczy, że to systemowy problem.
 
Wiem, że są firmy, w których takie rzeczy nie mają prawa się zdarzyć. Gdzie wartości naprawdę coś znaczą, a kultura pracy opiera się na szacunku. Chcę to wyraźnie zaznaczyć, żeby być fair. Ale też nie mogę milczeć, kiedy tak wielu ludzi opowiada mi historie, które… zwyczajnie mnie brzydzą.
 
Co moi klienci robią w takich sytuacjach?
 
Najczęściej to staje się tematem naszych sesji. Próbujemy razem znaleźć sposób, jak się obronić. Jak postawić granice. Jak porozmawiać. Jak nie zwariować. Ćwiczymy asertywność, reakcje, oddech.
 
Czasem pomaga.
 
A czasem nie.
 
I wtedy zostaje tylko jedno: odejść. Zostawić to miejsce. Uciec. Szkoda życia. Może są ludzie, których to nie rusza, którzy mają grubszą skórę – i zostają. Ale jeśli ktoś cierpi psychicznie, jeśli zaczyna tracić siebie – to trzeba się ratować.
 
Uważam, że o takich firmach należy mówić. Może nie zawsze w mediach społecznościowych – ale z ust do ust, na spotkaniach, w rekrutacjach, między znajomymi. Informacja to siła.
 
👉 Jestem bardzo ciekawa, czy Wy też spotkaliście się z takimi zachowaniami – mobbingiem, przemocą słowną, toksycznym „zarządzaniem”.
👉 Czy udało Wam się poradzić sobie inaczej, czy po prostu odeszliście?
 
Zachęcam do podzielenia się – nawet anonimowo. Bo tylko wtedy możemy coś wspólnie zmienić.
Zapisz się do newslettera już dziś i odbierz PREZENT🎁 . Otrzymasz narzędzie, które pomoże Ci zbudować karierę o jakiej marzysz!
➡️ LINK
https://coachingirekrutacja.pl/newsletter/

1 komentarz. Dodaj komentarz

  • polacy to kwaśne strucle, profesjonalnie potrafią walic kawe za kawą na schadzkach korytarzowych. czy kiedykolwiek wczesniej było lepiej ?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole

Administratorem Twoich danych osobowych jest Coaching i rekrutacja Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska z siedzibą przy ul. Mehoffera 23/16, Warszawa 03-131. Podanie danych osobowych jest dobrowolne i możliwe do wycofania. Więcej informacji na temat procesu przetwarzania danych osobowych oraz przysługujących Ci praw uzyskasz w Polityce prywatności.