Coaching, Nauka i samokształcenie

Z korporacji na swoje

Poprzedni wpis
Inspiracja
Następny wpis
Motywowanie nie działa!

Z korporacji na swoje, czyli słów kilka o świadomym kierowaniu swoją kariery i spełnianiu marzeń.

Andrzej Kołodziej, wraz ze swoją żoną Marzeną prowadzą od kilku miesięcy Feblika – platformę na której znaleźć można rozwiązania na niesztampowe spędzanie wolnego czasu bo Feblik oferuje warsztaty twórcze dla tych co szukają czegoś wyjątkowego.

Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska: Andrzej jaka jest Twoja historia zawodowa?

Andrzej Kołodziej: Wrócę do liceum, już wtedy chciałem iść na Politechnikę na wydział energetyczny, tak się stało. Potem była pierwsza praca w której zajmowałem się wsparciem technicznym i  przygotowywaniem ofert dla handlowców. Ale bardzo ciągnęło mnie do ludzi. Dalej w kolejnej firmie, która zajmowała się chłodnictwem, miałem rozwinąć rynek w Warszawie i po dwóch latach zrobiłem to, odnosząc sukces. Dalej dostałem propozycję nie do odrzucenia i tak nastała era korporacji. I w tym właśnie momencie zacząłem się zastanawiać, czy to jest to co chcę w robić życiu, czy to co wybrałem w liceum było słuszne?

AMP: Jak to się stało, że zdecydowałeś się na zmianę?

AK: Jako handlowiec miałem do czynienia z klientami, ale brakowało mi bliskich relacji, bliskich dusz. Miałem kontakt głównie z kierownikami i dyrektorami dużych zakładów produkcyjnych, a ja byłem najmłodszy w tej grupie. Kiedy zrobiłem sobie test Gallupa, wyniki bardzo mnie zaskoczyły. Zacząłem nad sobą pracować w oparciu o moje silne strony. Zauważyłem, że wcześniej ich nie wykorzystywałem i niektóre moje mocne strony tak naprawdę działały na moją niekorzyść. Na początku zacząłem wysyłać CV, czując, że lepiej odnajduję się w mniejszych firmach, w których miałbym więcej niezależności i decyzyjności, ale koniec końców tak naprawdę chciałem założyć coś swojego. Decyzja o odejściu z korpo trwała długo, jakieś 1,5 roku. Zanim to jednak nastąpiło odbyłem setki rozmów, wspólnie z żoną, analizując potencjalny rynek. Wspólnie postanowiliśmy, że zaryzykujemy. I tak się stało.

AMP: Jak pojawił się pomysł na obecny biznes – na Feblika?

AK: Lubimy z żoną podróżować po Polsce i jak gdzieś jedziemy lubimy spędzać czas na sportowo, ale trudno nam było się dowiedzieć, co można w danej miejscowości robić, będąc tu na miejscu w Warszawie. I tak powstał pierwszy pomysł. Potem korzystając z różnych programów i konsultacji m.in. w Centrum Przedsiębiorczości na Smolnej oraz w Centrum Kreatywności na Targowej w Warszawie doprecyzowałem swój finalny projekt na biznes. Zderzenie tego pomysłu z takimi warsztatami, czy też konsultacjami na pewno pomogło w upewnieniu się, że to jest właśnie to.

AMP: Kto korzysta z platformy Feblika?

AK: Nasi klienci to „Poszukiwacze”. Chcą czegoś innego. Kupują warsztaty dla siebie oraz na prezenty. Miejsca są wyjątkowe, bo wybieramy je tak, jakbyśmy sami chcieli spędzić wolny czas. Spotykamy się z Pasjonatami (bo tak nazywamy osoby, które organizują warsztaty), poznajemy się, nawiązujemy relacje. Szukamy dobrej jakości. Bo nasi klienci także jej oczekują. Każda pracownia jest sprawdzana.

AMP: Kto wspierał Cię w niełatwej zmianie wyjścia z firmy i przejściu do fazy budowaniu biznesu?

AK: Moja żona Marzena. Jesteśmy dwójką, która się uzupełnia. Dogadujemy się. Ja jestem energetyczny i niecierpliwy, Marzena to empatia, jest bardzo wyważona. Gdyby nie żona, musiałby być ktoś kto byłby moim odbiciem. Samemu już dawno bym w tym wszystkim zabłądził, albo poszedł w nieodpowiednim kierunku.

Potem oczywiście pojawiło się sporo osób, które pomogły, wspierały. Ktoś pomógł w zbudowaniu strategii, ktoś w komunikacji. A właśnie, bo to jest bardzo ważne. Przy strategii komunikacyjnej dużo pracowaliśmy na wartościach. Chciałem, aby firma Feblik realizowała moje wartości, aby to wszystko było spójne ze mną, z nami i dzięki temu dawało radość z działania każdego dnia.

AMP: Co było najtrudniejsze w pierwszych miesiącach działalności?

AK: Poczucie niepewności i tego, że trzeba wybrać priorytety.  To co najważniejsze. Sporo czasu zajęło mi też przestawienie się z systemu pracy „korporacyjnego” na swobodniejszy (w tym otwartość na nowe rzeczy). Natomiast moje wyzwanie na dziś to znaleźć czas na myślenie co dalej, na strategię i planowanie, a nie tylko działanie.

AMP: Czy miałeś chwilę, kiedy żałowałeś podjętej decyzji?

AK: Hmm.. , nie (śmiech). Są trudne dni, nie da się ukryć. Ale teraz mam fajną pracę. Roboty jest dużo, też takiej której nie lubię, no ale zrobić to trzeba. Decyzja o zmianie była świadoma, kilka dni jak nie tygodni potrzebowałem, aby dojść do tego, „że naprawdę” tego chcę. Czasem myślę „po co mi to było”, pracuję od 6:00 do północy, siedzę przed kompem. A potem spotykam Poszukiwacza, który mi mówi, że super portal, że czegoś takiego nie było i to jest moja nagroda. Moja energia do dalszego działania.

Dobra pozycja, samochód służbowy, pensja – już tego nie ma. Myślałem, „czy ja się odnajdę”? I na przykład samochodu już nie mam, wszędzie jeżdżę rowerem lub komunikacją, ale z drugiej strony mam wpływ na kawałek czegoś swojego i to daje mi ogromne szczęście. Na pewno większe, niż ten samochód.

Własny biznes nie jest prosty i trzeba o tym pamiętać. Jest dużo papierkowej roboty, księgowość. Ale trzeba działać, by za 2 lata nie mówić, że mogłem spróbować, gdybym wtedy tylko zaczął to…

Chcę cieszyć się drogą, a nie tylko celem. Podsumowując, nie żałuję. I mogę to powiedzieć teraz szczerze, bo na początku, chwilę po odejściu z korpo, też tak mówiłem, ale teraz wiem, że nie do końca wtedy tak czułem.

AMP: Jakie masz plany na przyszłość? Czego Ci życzyć?

AK: Założyliśmy sobie rok na ten projekt i chcę zrobić wszystko co w mojej mocy, by osiągnąć sukces. Mam dużo planów, ale najważniejsze by zrobić tyle ile mogę, aby niczego nie żałować. Bo tak naprawdę ciężko jest coś zaplanować w tak dynamicznym środowisku w jakim się teraz poruszamy.

Patrząc wstecz dużo się z Marzeną nauczyliśmy, nawzajem testowaliśmy siebie i doświadczyliśmy. Feblik to duża część mojego życia, ale nie całe życie. Chcę  mieć też inne strefy dla siebie, w których mógłbym się realizować.

Czego mi życzyć? Życz mi cierpliwości (śmiech).

AMP: W takim razie życzę cierpliwości i dziękuję za poświęcony czas.

Z Andrzejem Kołodziej, założycielem platformy Feblik – www.feblik.pl, rozmawiała Agnieszka Miliszkiewicz-Pajdzińska – Career Coach – Doradzca Zawodowy.

Podziel się tym
Menu