Aktualności

Jak pracodawca, serwisant i lekarz Ukraińca oszukać chcieli…ale im się nie udało.

Poprzedni wpis
Konflikt w zespole
Następny wpis
Poszukiwane zawody

Jeśli czytasz to co czytasz, znaczy tytuł Cię zaintrygował.

Oto podaję trzy przypadki z ostatniego tygodnia zachowań niegodnych człowieka. Pod słowo “Ukrainiec” można wstawić dowolną narodowość albo siebie samego, bo każdemu z nas to przydarzyć się może.

Przypadek 1.

Prosi mnie znajoma z Ukrainy, która sprząta w domach Polaków. Mówi, że jedna z osób nie płaci jej za sprzątanie. To znaczy płaci czasem część, czasem mówi, że zapomniała, że potem coś odda. Że jak by Ukrainka konto bankowe miała to by przelewała. Ukrainka załatwia więc konto koleżanki bo sama nie ma. Pracodawczyni obiecuje, że przeleje, że teraz to super. Pieniędzy brak. Dług urasta do 550 zł, co jest sumą bardzo dużą dla bohaterki tej opowieści. Zrozpaczona prosi mnie o udostępnienie swojego konta na przelew, bo mi ufa, znamy się i że może jak ja Polka to się ta osoba zreflektuje. No to podaję konto, a dodatkowo piszę oświadczenie, że wyrażam zgodę na przelew i takie tam i się podpisuję. I dzieje się cud. Rano na koncie widzę spłacony dług. Czyli można.

Przykład 2.

Koleżanka przyjęła pod swój dach rodzinę z Ukrainy. Rodzina ma samochód, ale trzeba go podreperować. Wstawia go do serwisu. Mechanik przyjmuje auto, mówi że się zaopiekuje, że super etc, etc. Po umówionym czasie zgłasza się Ukrainka do mechanika, a tu ani samochodu ani mechanika… Dzwoni do niego, cisza, brak odzewu. Sama nie daje rady, więc prosi o pomoc swojego dobroczyńcę, który dzwoni do właściciela warsztatu strasząc policją. I co się okazuje. Mechanik jeździ za darmo samochodem Ukrainki po mieście załatwiając swoje sprawy. W końcu udaje się go zmusić do oddania samochodu. Właściciel przeprasza, że ponoć nic nie wiedział.

Przykład 3.

Kobieta z państwa na literę U (żeby się nie powtarzać) ma dziecko, około 10 lat. Dziecko zaczyna chorować, gorączka, bóle. Wykupuje za własne pieniądze wizytę u pediatry w znanej i wielce renomowanej placówce sieci medycznych w Polsce. Pani pediatra od początku traktuje mamę dziecka protekcjonalnie, zleca badania, które wychodzą bardzo źle, ale nie chce postawić diagnozy odsyła do szpitala sugerując, że „ta noc może być decydująca”. Mama dziecka pyta ile kosztuje pobyt w szpitalu tej placówki na co słyszy odpowiedź „i tak Was nie stać”. Historia kończy się tak, że po nocy na SORZE (dzięki Bogu za SORY), dziecko otrzymuje antybiotyk i obecnie już zdrowieje.

I po co to piszę? Po to by uczulić wszystkich, którzy opiekują się osobami z zagranicy, uchodźcami, osobami starszymi, może mniej majętnymi etc., etc. by pomagały i czuwały i zwalczały takie postawy. Jest nas wiele tysięcy dobrych ludzi, a takie „marginesy” potrafią zepsuć komuś życie.

MORAŁ

Pracodawczyni raczej będzie już płacić widząc, że Pani od sprzątania ma kogoś w Polsce (no sroce z pod ogona nie wyleciałam:😊), dla Pana w serwisie lepiej by mojej koleżanki na drodze nie spotkał, a pediatra….uuuu tu sprawa jest w toku.

#AgnieszkaMP #coachingirekrutacja #praca #coach #kryzys

Podziel się tym
Menu