Spawacz, elektryk, stolarz….najbardziej poszukiwane zawody w Polsce.
Po likwidacjach zawodówek mamy dziś kryzys profesji od których zależy bardzo wiele. Kiedyś zawodówka to był „wstyd” każdy chciał być magistrem.
Dziś widać, że „zarządzanie” nie jest dla każdego a naprawdę dobrze można zarobić  także wykonując prace manualne.
Kilka dni temu miałam dyskusję ze swoimi córkami (lat 16) odnośnie tego co chcą w życiu robić i powiedziały, że wielu ich kolegów nie nadaje się do liceum, woleliby gdzie indziej, ale rodzice… Także może ten „wstyd” z nami został.
Ale wróćmy do stolarzy. Polska jest drugim największym eksporterem mebli w Europie mimo tego zawód “robotnika obróbki drewna i stolarza” długiego czasu znajduje się na liście deficytów zatrudnieniowych.
Powodów takiej sytuacji jest kilka. Główny to podejście do szkolnictwa zawodowego czy w ogóle do nauki zawodu po podstawówce.
„Uczniów brakuje w każdym zawodzie rzemieślniczym. Od lat można zauważyć dość smutną tendencję – nie chcemy mieć w ręce zawodu. Wszyscy chcą tytułu inżyniera czy magistra. Myślę, że to się kiedyś zmieni, choć na razie nic tego nie zapowiada – wyjaśniał w rozmowie z PulsHR.pl Jakub Wyciślik, który zakład stolarski przejął od ojca”.
Drugim z powodów mogą być zarobki. Stolarz może zarobić około 4500 zł, podczas gdy dobry elektryk, czy mechanik nawet dwa razy tyle. Powtarzam dobry bo i tu rozpiętość jest duża. Wynagrodzenia widać dobrze na portalu OLX – gdzie stawki są od 4000 tysięcy do nawet 9000 tysięcy brutto.
Przyznam, że szczerze żałuję, że nie znam się na elektryce czy mechanice bo widzę, że nawet w trudnym czasie tu na pewno pracy nie zabraknie jeszcze długo…
#AgnieszkaMP #coaching #coachingirekrutacja #kryzys #biznes #praca #pulshr
Podziel się tym
Menu