Nauka francuskiego

Nauka i samokształcenie
Poprzedni wpis
ADHD w pracy
Następny wpis
kariera a depresja

NIGDY nie będę uczyć się języka francuskiego! Niech Francuzi uczą się angielskiego…

Takie było moje przyrzeczenie dane samej sobie tryliardy lat temu. I oto nadeszła ta chwila gdy po wizycie w Bretanii, w której się zakochałam, postanowiłam zmodyfikować daną sobie obietnicę.

I tak w ubiegłym tygodniu zaczęłam naukę francuskiego. Rekrutacja na nauczyciela została przeprowadzona bo możliwości jest wiele. 20 zł za godzinę z nauczycielką z Kamerunu. Tanio, zabawnie i egzotycznie zarazem albo Columbia, 46 zł za godzinę zegarową, czas lekcji wcześnie rano kiedy akurat mogę (7:00) bo ja z tych co akurat rano lubią.

Poziom jaki chcę osiągnąć to umiejętność dogadania się w sklepie, stacji benzynowej i kampingu. Tyle i aż tyle. Na Sorbonę się nie wybieram. Na razie😊

PO CO WAM TO PISZĘ?

Bo to dobra metoda na to by nie zawrócić z raz obranej drogi i ZREALIZOWAĆ CEL.

To, że ja wiem, że Wy wiecie, że ja podjęłam się tego zadania daje mi KOPA i zawstydzi, gdy nie będzie mi się chciało.

U mnie działa.

Inne metody pomagające realizować PLANY ŻYCIOWE?

Ps. Na zdjęciu ja i mój małżonek w bardzo, ale to bardzo poważnej pozie robienia sobie slefie „in Paris…”

Zapisz się na newsletter aby otrzymywać informację z obszaru kariery zawodowej już dziś!  Newsletter | Coaching i rekrutacja

#AgnieszkaMP #coaching #coachingirekrutacja #kryzys #biznes #praca #Francja